Życiorys Ks Kan Dominika Maja

Z Kroniki Parafii w Bobach – własnoręcznie napisany życiorys Ks Kanonika Dominika Maja.Dominik Maj
(przepisując starałem się nie zmieniać tekstu, słowa/nazwiska nie zrozumiałe dla mnie wziąłem w nawias)
Urodziłem się w Rzeczycy Księżęj, parafia Kraśnik odległej od Bobów 26 km. W moim rodzinnym Kościółku bywał swojego czasu i Proboszcz z Bobów Ks Hieronim (Brzoz) za czasów Ks Dziekana Kobylińskiego mojego Chrzestnego!
Gimnazjum w Kraśniku świeżo otwarte w 1918 r. przyjęło mnie do I klasy. W 1924 przenoszę się do Liceum Biskupiego w Lublinie. W 1926 otrzymałem maturę jako ekstern w Gimn. Staszica i w tym jestem alumnem Sem. Duch. w Lublinie które kończę w 1930.
Ponieważ młody Subdiakon musi jeszcze czekać aż dorośnie wiekiem i do diakonatu i do kapłaństwa – spoczywa trochę w domu rodzinnym, bo to dość cherlawe, a potem na zaproszenie Ks (Pańki) i jego Proboszcza x Kan Zielińskiego obejmuje dobrowolnie stanowisko prefekta w Szkole Powsz. W Bychawie.
W lutym 1931 r. otrzymuje święcenia Kapłańskie i pozostaję nadal w Bychawie do września 1932 r. W tym czasie zostaję mianowany wikariuszem w Fajsławicach. Po dwóch latach silne zapalenie płuc przekreśla zamiary studiów teol. moralnej i jestem do 1936 dalej wikariuszem przy boku b. szlachetnego i życzliwego mi Ks. Kan. Wacława Czechońskiego (w czasie wojny zabity przez bandytów).
W lipcu tymże roku przechodzę na samodzielne stanowisko w Lipinach Biłgorajskich a w 1937 zostaje przeniesiony do Łaszczowa. Jest to okres najpiękniejszy; przyglądam się i biorę udział Akcji Katol. chyba najlepiej postawionej w powiecie Tomaszowskim pod kierownictwem niezapomnianego Ks Dziekana Kan Bargieła i Prezesa Diec Inst A K Szambelana Starowiejskiego, mojego parafianina i przyjaciela. Wszyscy w/w wraz z innymi jesteśmy przez Gestapo aresztowani 19 czerwca 1940 roku i osadzeni w więzieniach kolejno: Tomaszów Lub., Rotunda Zamojska, Zamek Lubelski a potem wywiezieni do Sachsenhausen, następnie Dachau.
Wojska Amerykańskie wyprowadzają nas niedobitków 29 IV 1945 roku. Pozostaję miesiąc w szpitalu obozowym jak pielęgniarz, a potem z obozu UN.Z.R’y z Frajmann pod Monachium wyjeżdżam z Ks Bardelem, (siostrzeńcem Ks Slósorza) do Tyrolu austriackiego by służyć pracą kapłańską Rodakom zgromadzonym w Landach Heiming a później w stolicy Tyrolu w (…) mieście uniwersyteckim Innsbruck. Tu pełnię jako kapłan funkcję głównie kapelana akademików Polskich zgromadzonych w Innsbrucku z różnych stron Polski a studiujących na różnych wydziałach w Innsbruc. Mamy tu Sodalicję Mariańską.
Udaje mi się 2 razy stąd wyjechać do Włoch. Zwiedziłem (…) którą zwycięsko szli nasi żołnierze II korpusu, zwiedziłem Rzym i w południowych Włoszech spotkałem się z moją siostrą Nazaretanką.
Ks Biskup Wyszyński wzywał do powrotu. Już dużo rodaków wyjechało – większość studentów również wróciła już do Polski, albo wyjechała do Anglii. Siostra stryjeczna chce mnie zabrać do Ameryki, głos Biskupa i tęsknota za krajem każe zapisać się do transportu i 10 maja 1947 witam ziemię ojczystą. Cieszę się Domem rodzinnym, odwiedzam Ks. Proboszcza Ślósarza w czasie odpustu 1947 – (…) – Poznaję go osobiście – a kto by pomyślał, że wkrótce będę jego następcą?
W Polsce przeszedłem próbę ciężką. Zostałem w czerwcu mianowany Wik. Administratorem przy boku Kanonika Ks Kubickiego w Milejowie. Parafianie jednak wybrali sobie młodszego Ks Wikarego, bo co im po księdzu „kryminaliście” – i mnie wywieźli z Milejowa.Dominik Maj IMG_1981IMG_1983IMG_1982
Niedługo potem otrzymałem nominację do Bobów.

Na naszym Forum są skany zapisu w kronice:
http://zaraszow.pl/showthread.php?tid=1257

oraz informacje i pamiątki związane z Ks Kan Dominikiem Majem:
http://zaraszow.pl/showthread.php?tid=730

Link do albumu cała kronika

Krzysztof

Zachowajmy wiarę oraz spokój, pogodę ducha i optymizm we wzajemnych relacjach!

Jedna myśl na temat “Życiorys Ks Kan Dominika Maja

  • 10 września 2016 o 20:28
    Permalink

    Komentarze z FB:

    Ilona Fijołek-Mituła
    Nauczał religii moją Mamę i przygotowywał ją do I Komunii Św. Tak wiele mi o nim opowiadała i tak ciepło mówiła… Ten płonący zniczami w dniu Wszystkich Świętych pomnik mówi za siebie i oddaje wszystkie ludzkie emocje, wspomnienia i tęsknoty…❤️

    Stanisława Wójcik
    Kochał dzieci,spacerując zawsze miał czas żeby z nimi porozmawiać i przytulić..Bardzo skromny,czuły na biedę , poprostu wspaniały

    Lucyna Wierzchowska
    Bóg zapłać Ojcu Krzysztofowi za życiorys naszego Kochanego Ks. Dominika.

    Joanna Majewska
    teraz na takich księży trafić to rzadkość pamiętam ze każde dziecko kolo którego przechodził było pogłaskane po głowie i jakieś mile słowo powiedział zawsze uśmiechnięty

    Grażyna Raganowicz
    Niesamowity Kapłan,dla mnie Święty.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.