Autobiografia, którą Ks kan Dominik Maj napisał w Kronice Parafii Bychawa.
Zamieszczamy obszerne fragmenty z tekstu przepisanego przez Ks Jerzego Krawczyka.
(może ktoś przepisze resztę?)
W dn. 4 sierpnia 1908 r. przyszło pod strzechą wieśniaczą w Rzeczycy-Księżej, par. Kraśnik drobne chłopiątko. Poważny Jan Maj i jego żona Antonina z Sokalów niewiele sobie wróżyli z tego wątłego dziecka, podobno dużo płakało nie jadło wiele…
Byłem już siódmym z kolei dzieckiem w tej rodzinie, szóstym z żyjących, bo najstarszy brat umarł we wczesnej młodości. Jeszcze po mnie przyszły na świat 3 siostry, z których najmłodsza, Zosia, zeszła też ze świata w 4 roku życia. Dziś gdy to piszę – już dwoje najstarszych rodzeństwa na tamtym świecie. (…)
Pełne wdzięczności wspomnienia
Pełne wdzięczności wspomnienia i łzy w oczach się perlą [?], gdy myśl biegnie do Domu Rodzinnego. Nie zapomni się naszego Ojca [dopisek innym kolorem] ……..[?] poważnego, szanowanego przez Proboszczów (x. Dziekan Kobyliński, x. Prałat Scipio del Campo), gdy w październiku odmawiał z nami codziennie różaniec, jak pięknie modlił się w Wigilię Bożego Narodzenia, jak dostojnie przewodniczył w Kościółku Nabożeństwom Majowym… czytał, kształcił się, ulepszał pracą i oszczędnością – trzeźwością zadziwiającą w otoczeniu – powiększył stan posiadania – kształcił nas.
Mamusia
skromna, prosta, ale jak wielkie niezi………[?] pracy i poświęcenia serce!
(…) chyba jeszcze 4 letnim chłopczykiem deklamowałem z bratem pamiętne: Kto ty jesteś – Polak mały! Miła atmosfera domu rodzinnego łączyła się i zostawała pod cieniem naszego ukochanego Kościółka p. wezw. Św. Krzyża. Umiał służyć do mszy św. „Proboszcz Rzeczycki”- mój Tatuś, straszy brat Stach i ja dość wcześnie dźwigałem ciężki Mszał. Przyjeżdżali Księża: na pośw. pokarmów, pól, 2 razy na Odpust, a oprócz tego na Nabożeństwa żałobne i pogrzeby.
Pierwsze ziarna wiedzy
otrzymałem w ochronce w Kraśniku (r. 1915) oraz od Brata Stacha, który zorganizował szkołę w czasie okup. Austriackiej. Na krótko przed ogłoszeniem niepodległości we wrześniu 1918 r. zdałem egzamin do I klasy gimnazjum nowo otwartego staraniem Ks. Dziekana Kobylińskiego w Kraśniku. Po skończonej 6 klasie wstąpiłem do VII kl. Gimn. Biskupiego w Lublinie, które ukończyłem w r. 1926, otrzymując maturę państwową. Mogłem z tym dokumentem przejść na II Kurs Seminarium i ukończyć je w r. 1930. zdrowie jednak łamało się i dzięki życzliwości władz Seminaryjnych (Ks. Inf. ………… – ówczesny Rektor) i moich niezapomnianych Kolegów jakoś szczęśliwie się wytrwało. Jako subdiakon w czerwcu 1930 r. opuściłem drogi Gmach Seminaryjski. Święcenia diakonatu otrzymałem po ukończeniu 22 lat – sierpniu 1930 r.
Przypadkiem w czasie wakacji spotkałem się z wikariuszem z Bychawy – x. Pawłem Pałką (ob. Prałat, Rektor Seminarium), który mię zaangażował na Katechetę do Bychawy. I dziwnie pierwsze prace nad duszami dzieci, pełnię od lutego 1931 r. pierwsze kroki kapłańskie czyniłem pod życzliwym, braterskim i ………… zarazem okiem właśnie Ks. Pawła. Proboszczem był b. gorliwy, choć tragiczny w ………….. życiu x. Kan. Zieliński. Wysoko postawił stowarzyszenia religijne i był organizatorem Akcji Katolickiej.
Bychawa jednak żyła dziełem x. Antoniego Kwiatkowskiego, który zostawił tu nieogarnioną pamięć: działacza społecznego, Kapłana – jałmużnika.
Dwa lata pracy w Bychawie
, pierwocin Kapłaństwa, zostawiły mi najlepsze wspomnienia, a i przyjścia swych „dzieci”, które już mi dochowały dziś wiele „wnucząt”, a nawet „prawnucząt”.
W sierpniu 1932 r. poszliśmy z Ks. Pałką do Ks. Biskupa Fulmana „po rozwód” – ks. Paweł poszedł na studia, ja do Fajsławic na wikariusza.
Mogłem tu widzieć parafię wiejską, o głębokich tradycjach religijnych i dużym poczuciu społeczno – Kościelnym. Wspólnie ze swym wspaniałym Proboszczem X. Kan. Czechońskim? budowaliśmy tu Dom Katolicki (wstawiliśmy w nim nawet „Zaczarowane…….” – …….) i życie Katolickie. Stąd odszedłem na administratora
par. Lipiny w Biłgorajskim.
Stawiałem tu samodzielnie pierwsze kroki jako proboszcz. Zostają w pamięci Kościół wśród lip i stara plebania pewno pamiętająca grecko- Katolickich proboszczów- a oddane Kościołowi po słynnych tu wizjach? o. Dominika Tef. Zostają w pamięci Lipiny Górne i Dolne wśród łąk [zapachem- dopisane] piaszczystych pól pachnących żółtym łubinem i lasów pełnych jagód i borowików, borowików przede wszystkim ten dobry, pobożny lud biłgorajski, wiele? zabobonny, biedny (i stąd wypadki i kradzieży). Opuścić mi wypadło Lipiny po Wielkanocy 1947 [popr. 1937] r., aby objąć Łaszczów w pow. Tomaszowskim.
Chyba na zawsze
zostanie w pamięci ta męczeńska Parafia, ośrodek życia społecznego i Akcji Katolickiej pod opieką prezesa Diecezjalnego p. Szambelana Starowieyskiego i jego żony Marii z d. Szeptyckich.
Były piękne chwile, bogate w przeżycia, Wiara i Miłość Ludu, który zdał egzamin wierności Bogu i Polsce wśród doświadczeń wojny, okupacji Żydowsko-ukraińskiej najprzód, a potem hitlerowskiej.
W czerwcu 1940 r. budzi mię o świcie wójt i mówi – niech ksiądz wstaje, Ksiądz jest aresztowany. Nie pozwolono już Mszy św. Odprawić, pożegnanie z Matką… zdziwiły mię słowa staruszki parafianki, która mi szepnęła: dziękujemy Ks. Proboszczowi za pracę nad nami – zdawało się wówczas, że to tylko na krótko, ale to co się stało było początkiem 5 letniej męczarni w Koncentracyjnym Obozie- a do Łaszczowa już nie było danym wracać…
2 lata po wyjściu z obozu cud opatrzności!) pracowałem wśród polskiej emigracji w Tyrolu zwłaszcza wśród Młodzieży akademickiej w Insbrucku.
2 razy mogłem stamtąd odwiedzić Rzym. Na wezwanie x. bpa Wyszyńskiego wróciłem do kraju w 1947 r.
[51] Pierwszą placówkę mi wyznaczoną po powrocie do Diecezji była administracja w Milejowie.
Było mi dane przeżyć gorzkie doświadczenie.
Zbuntowani Parafianie
„wywieźli” mię w porę?- zaledwie 1 dobę z nimi przeżyłem…
Przez parę tygodni spędziłem czas u swego kolegi x. Stanisława Konrada w Sernikach. Tu otrzymałem wiadomość o mej nowej nominacji – na proboszcza w Bobach, po nagłej śmierci x. Wojciecha Ślusarza.
Tej parafii oddałem
swe najpiękniejsze lata życia- wiek męski – 39 do 50go swego życia. Odcięte od świata (ani kawałka szosy w parafii) Boby posiadają jeden z najwspanialszych kościołów w Diecezji w stylu neo-gotyckim. Żal mi było po 11 latach opuszczać tej Świątyni i ofiarnych Parafian. Pozostały tam piękne odnowione? organy 32-głosowe- a muzykę i śpiew tak lubię…
Ale oto w listopadzie nominacja na administratora Par. Bychawy i dziekana tego Dekanatu.
W czwartek, 27go przekazał mi zarząd Ks. Kanonik W. Pawelec z Turbina, a w niedzielę 30go witały mię dzieci, znany mi sprzed 30 laty p. Antoni Frączek, a z ambony przemówił x. Leonard Zaręba. Wikariusz miejscowy – dziś – (sierpień 1967 r.) jeszcze pracujemy razem. Drugi wikariusz, x. Stanisław Obara jest przede wszystkim prefektem –n uczy młodzież licealną. Z nimi wspólnie trzeba było stanąć za pomocą Bożą do pracy w Bychawie… placówce odpowiedzialnej i trudnej…
[52] mój poprzednik zostawił mi Parafię religijnie rozbudzoną przez liczne rekolekcje i podwójne, za jego pasterzowania Misje.
Trzeba było ten stan utrzymywać, pogłębiać rozbudzone życie religijne…
Wspólnie z młodszymi Księżmi postanowiliśmy dalej Kościół parafialny czynić ośrodkiem życia duchowego – ale także większą troską otoczyć Parafian, którzy nie mogli wskutek odległości korzystać z Nabożeństw i posługi religijnej w Kościele parafialnym, trzeba było pójść do nich. Były 2 kaplice – w Woli Gałęzowskiej i w Kostrzewie były ????? daleko położone.
Aby ułatwić
wypełnienie niedzielnego obowiązku już w Adwencie odprawiamy w Bychawie 4tą Mszę o g. 10tej – a wkrótce potem i popołudniową, którą Parafianie z radością przyjęli. Wprowadzamy wkrótce Msze św. popołudniowe w I Piątki i I Soboty. Zwróciliśmy uwagę na te ostatnie. Dużo młodzieży, uczącej się, mogło odprawić praktykę I Sobót.
Rekolekcje św. urządzamy w Wielkim Poście 4-5dni triduum przed św. Janem Chrzcicielem, zwykle z naukami obcych Księży, oraz triduum rekolekcyjne w okresie Święta Chrystusa Króla, czy też Wszystkich Świętych.
Często sprowadzamy zakonników,
Księży Studentów, „Budzimy” do św. Franciszka i św. Stanisława Kostkę – to Patronowie Parafii, nieco zapomniani. W Adwencie 1961 r. głosi w czasie popołudniowych Mszy św. w Każdą Niedzielę Ks. Student nauki o wierze – dobrze opracowane i pięknie wypowiedziane.
Przez 2 kolejne następne W. Posty słuchamy na Drodze Krzyżowej – a Kościół szczelnie wtedy wypełniony nauk głoszonych przez xx. Studentów z Zakonu o.o. Reformatów i xx. ????????????????? […]
2 razy w roku szykowaliśmy Parafian do generalnej Komunii św. – w Boże Narodzenie i na Wielkanoc. Ilość rozdanych Komunii Św. w r. 1961 wyniosła ponad 60.000, przeciętnie przyjmują Parafianie około 52 tysiące rocznie.
Pielgrzymki do Częstochowy
Kilkakrotnie w tym czasie urządzaliśmy pielgrzymki do Częstochowy, do Niepokalanowa oraz do Leżajska. Liczna i pełna głębokich przeżyć (potem trochę szykan) była pielgrzymka młodzieży w r. 1962.
Staraliśmy się zawsze uroczyście odnawiać w maju śluby narodowe – i zewnętrznie i duchowo przeżywać hasła Każdego Roku Wielkiej Nowenny.
Staraliśmy się również łączyć się przez modlitwę słuchania Słowa Bożego i ofiarę łączyć się z pracami II Soboru Watykańskiego.
Niezapomniana była noc czuwania Soborowego w r. 1962, a zwłaszcza zeszłoroczna „Wieczerza Pańska”, którą nam przygotował x. Dyrektor ze Zgrom. X.X. Salezjanów w Lublinie
W dziedzinie ekonomicznej I pracę, którą mamy pokonać wspólnie ze swymi współpracownikami ???? wziął to sprowadzenie spiżowych dzwonów z Firmy: Jan Feleczyński, Przemyśl.
Po I wojnie światowej ocalał (zakopany w ziemi) 1 dzwon z 1771. Ks. Kan. Kwiatkowski sprowadził cały komplet – 3 nowe dzwony – z czego 1 został przekazany do Starej Wsi. Niestety II wojna światowa przyniosą nową grabież dzwonów, ale i tym razem najstarszy dzwon zakopany w ziemi ocalał i długo sam tylko zwoływał do Kościoła. Link do galerii.
0 komentarzy