Ksiądz Dominik Maj- wspomnienia.

Choć miałam tylko 7 latKsiądz Dominik Maj- wspomnienia Danuty Hanaj

gdy pierwszy raz spotkałam Księdza Dominika , zapamiętałam go jako niezwykłego człowieka, pełnego dobroci, szacunku dla ludzi, sprawiedliwego, ciepłego. Dla mnie do dzisiaj wzór człowieka . Moim cichym marzeniem od zawsze było, aby Ksiądz Maj została powołany do grona świętych, gdyż w pełni na to zasługuje.

Ksiądz Dominik przygotowywał nas do pierwszej komunii świętej. Uczęszczałam do szkoły podstawowej w Kolonii Gałęzów I. Lekcje Religi odbywały się w domu prywatnym.

Ksiądz Maj przychodził z Bychawy na piechotę

a mym całą (ok. 10 osobową klasą ) wybiegaliśmy aby go przywitać poza miejscowość drogą polną. On nas przygarniał, każdego przytulił. Mnie nazywał Anulka (mam na imię Danuta). Pamiętam jak rodzice opowiadali o jego prześladowaniach, poniżeniach, jak płakał z ambony prosząc ludzi o pomoc i wsparcie i modlitwę. Przyjmował swoje cierpienia z wielka pokorą co jest najtrudniejszą sztuką życia.

Mimo swoich cierpień, pochylał się nad ludźmi

służąc radą pomocą. Docierał do tych najsłabszych , najmniej docenianych. Moja mama z dumą opowiadała, że Ksiądz Maj przyszedł do mojego taty do wsi Leśniczówka i poprosił o to aby tata został chrzestnym jednego z dzwonów. Rodzice byli niezamożnymi, bardzo skromnymi ludźmi.

Zapamiętałam księdza często idącego z białym psem owczarek podhalański chyba nierozłącznym towarzyszem.

Tak naprawdę, jak już ktoś napisał, modlimy się do niego a nie za niego. Jest wzorem człowieka w każdej dziedzinie, dlatego bez wątpienia zasługuje na to aby dołączyć do grona błogosławionych.

Dziękuję za starania.

Danuta Hanaj.


Jerzy Jelcow

Promuję otaczający świat

0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *