Kwiat Paproci

Kwiat Paproci Cz. I

kwiat paprociŚciemniało się gdy skończyli prowadzony od tygodnia remont, więc szybko pożegnał się z kolegami i z trzaskiem zamknął drzwi starego poloneza. Silnik porzęził, pozgrzytał ale w końcu zaskoczył i… „ruszyła maszyna do przodu ospale”. Humor miał dobry bo i powodów do zadowolenia mu nie brakowało. Robota skończona i co najważniejsze rozliczona, klient zadowolony, żona też będzie zadowolona, i teściowa i dzieci i wolna sobota… czego więcej chcieć?! – mówił sam do siebie. „Czego może chcieć od życia taki człek jak ja…” – zanucił pod nosem. A potem włączył radio.

(Gdybym był bogaty…)

Wrzucone trochę niedbale do bagażnika kombiaka sprzęty podskakiwały na nierównościach. To tak jak z naszą budowlanką, pomyślał, co podskoczy w górę, to zaraz łup… Utrzymać się w górze nie potrafi… Dopiero po chwili dotarła do niego treść piosenki. Nawet włączył się śpiewając (po swojemu) siaba daba daba siaba da… E tam, żachnął się zawstydzony. „Gdyby babcia wąsy miała toby dziadkiem była!” I zmienił stacje. (wyłączyć piosenkę) Teraz beznamiętny głos spikerki podawał wiadomość: Dziś najkrótsza noc w roku zwana Nocą Świętojańską. Według tradycji w tę noc zakwita Kwiat Paproci. Kto go znajdzie ma zapewnione bogactwo i dostatek... I znów zmienił stację.

(Golec Orkiestra: Ściernisko)

Bogactwo i dostatek – pokręciło ich dzisiaj… A ja chce tylko wrócić do domu, mruczał sam do siebie. Zawsze tak mruczał albo podśpiewywał gdy ogarniało go zmęczenie. A ogarniało go coraz bardziej.

Gdy mijał Wolę Gałęzowską zdecydował, że pojedzie przez Hektary. Przy Zagajniku ostatnio wyrównali a Holwegówka jest co nieco utwardzona. I krócej niż przez Bychawę.

Z zamyśleń wyrwał go kaszlący silnik. Wysprzęglił, przegazował ale niewiele to pomogło. Silnik już mocno przerywał gdy wtoczył się na szczyt wzniesienia. W świetle reflektorów swojego samochodu zobaczył, że przy Zagajniku pasło się stadko saren, sielski widok. Powoli zjeżdżał w dół aż nagle silnik zakrztusił się na dobre a po chwili wystrzelił ale jakoś tak bezradnie, że pasące się sarny tylko podniosły swoje zdziwione łepki i szybko wróciły do skubania poletka przy lesie. No i wystarczy na dziś tych miraży, mruknął wyłączając radio.

(wyłączyć piosenkę, Golec Orkiestra: Ściernisko)

Wracamy do rzeczywistości. Do Zaraszowa z kilometr ale sprzętu przecież nie zostawię. Dzwonić do domu też nie ma po co, i tak pewnie już śpią. Może ktoś będzie przejeżdżał i weźmie na hol.. Przeciągnął się i poczuł zmęczenie kończącego się dnia. Zamknął oczy. I zasnął. Spał niespokojnie i sny miał dziwne. Najpierw „Skrzypek na dachu” śpiewał jakby dla niego i obiecywał bogactwa jeśli do niego przyjdzie. Na dach znaczy, a on (budowlaniec) jak nigdy wcześniej bał się teraz wysokości. A potem przyśnili mu się Golce z orkiestrą i to dopiero zaczęła się jazda. Najpierw z pola obok Zagajnika zrobili ściernisko tzn. tak je zdeptali a potem zaczęli budować i budować i wyrosło coś tak wielkiego że gdyby nie pamiętał, że to ma być San Francisco, to pomyślałby, ze jest na Manhattanie. Nagle jakiś wielki i gruby policjant podszedł do niego i świecąc mu latarką w oczy pokazywał, że ma stąd odjechać, że nie może tu stać. Światło denerwowało go coraz bardziej . Trząsł głową próbując pokazać, że nie może…

I nagle otworzył oczy. Nie było policjanta ani Manhattanu za to jasność jakaś niesamowita biła od lasu. A zwierzaki mniejsze i większe uciekały na pole. Arkę Noego im podstawili, czy co? A może… pożar? – pomyślał pytając samego siebie. Nie, to nie to. Może UFO?, może Ruskie wróciły?, albo coś zostawiły i po latach wybuchło… Wiele myśli mu przychodziło, kłębiły się, a strach narastał. Nagle olśniła go myśl: Kwiat Paproci! No nie… Jak nie, skoro tak! Może tak?! A co szkodzi spróbować. Poderwał się i dopiero teraz poczuł jak bardzo jest zesztywniały i drżący zarazem. Przeżegnał się „na odwagę” i ruszył w stronę lasu. . Blask był tak mocny, że musiał przymykać oczy. I to i strach sprawiły, że niewiele potem pamiętał. Był pewny jednak, że znalazł epicentrum i Kwiat będący źródłem światła, że wziął go w ręce a ten po chwili zamienił się garstkę popiołu na jego dłoni. Wokół zapanowała ciemność. Z trudem wrócił do samochodu.

Koniec Cz I

cdn.

© Zaraszychora

Jerzy Jelcow

Niespodziewanie znalazłem się na tym świecie i postanowiłem, że jakiś czas tu pozostanę. Aby ta moja obecność nie była daremna, to promuję otaczający mnie świat. Może dzięki temu ktoś co ma gorzej, będzie wiedział gdzie jest lepiej.

Jedna myśl na temat “Kwiat Paproci

  • 17 maja 2013 o 19:31
    Permalink

    Czekam z ciekawością na ciąg dalszy. Świetne;)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *