Ach te klacze
Gdyby takie były
Jak moje kobyły
Obie tj. Pepecha i Karina
Jedna i druga spokojna kobylina
Mogę pójść do nich brudny, cuchnący
Jednym słowem nikomu nie pasujący
One zawsze mnie akceptują
Żadnej urazy nie czują
Nawet gdy je zwymyślam i naubliżam
Też śmiało się do nich zbliżam
Żadna na mnie się nie obraża
Po prostu szanują gospodarza
Jeśli jakiś sekret się im powie
Nikt się od nich niczego nie dowie
Nawet gdyby je okładali batami
One trzymają język za zębami
Doskonale wiedzą i pamiętają o tern
Mowa jest srebrem a milczenie złotem


Stanisław
Wierzchowski

Zobacz wszystkie

Autor

Promuję otaczający świat

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *