Mój Chrzestny Ojciec Kazimierz Mierzwa kowal z Zadębia wydany w ręce Gestapo przez konfidenta Franciszka Ciesielskiego za przynależność do Armii Krajowej zostaje przewieziony transportem z Lublina 6 kwietnia 1941 r. jako więzień o numerze 14879 do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Został oznaczony, jako więzień Polak polityczny aresztowany w Bychawie razem z Jurkiem Hanajem synem słynnego fotografa i wywieziony razem z nim transportem do Oświęcimia. Jurek Hanaj zginął w roku 1942 w Oświęcimiu. Mój ojciec Chrzestny Kazimierz Mierzwa zginął 30 listopada 1942r. w Oświęcimiu.

Bychawa 1941 r. 15-go czerwca

Dni były upalne, wszędzie pełno dymu i kurzu. Ulicą Turobińską szosą bitą tzw. kocie łby potężna siła wojsk niemieckich przez kilka dni przemieszcza się na wschód, na wojnę z ZSRR. Setki czołgów, samochodów na gąsienicach ciągnących armaty różnych kalibrów, kuchnie polowe. Tysiące żołnierzy na samochodach – budach , motocykle z koszami, żołnierze w furażerkach z podwiniętymi rękawami mundurów.

Chociaż potęga niemiecka w kolumnie przemieszczała się wolno jak na defiladzie wojskowej nie było widać końca przez kilka dni po obu stronach ulicy turobińskiej szpalery wielu Bychawian. Ja stałem z ojcem po drugiej stronie ulicy obok domu Piotrowskiego obecnie już nie istniejącego. Spalił się ten dom i budynek gospodarczy 25-go lipca 1944 r. podczas próby ataku partyzantów AK w nieudanym wyzwoleniu Bychawy. Mój ojciec po kilku godzinach oglądania potęgi niemieckiej sprzętu wojennego i siły udał się zmęczony staniem do domu. Ja zostałem z sąsiadami i kolegami obserwując drang na osten – parcie na wschód. Pod wieczór dopiero udało nam się przejść przez lukę w kolumnie do domu.

Mimo okrucieństw wojny

wspomnienia

Ludzie mimo okrucieństw wojny i biedy w duchu cieszyli się, że Niemcy uderzą na Sowietów. Przygotowania do uderzenia na Rosję trwały dość długo około pół roku. W Bychawie też stały na targowicy tabory wojskowe, polowe warsztaty samochodowe. Kuchnie wojskowe dymiły. Stosy puszek po konserwach litrowej wielkości. Niemcy mięso z konserw wrzucali do kotłów i tak gotowali strawę. U gospodarzy bychawskich kupowali jajka – jajki płacąc lub obdarowując czekoladą lub pomarańczami.

Wszędzie było dużo wojska. Naprzeciw naszego domu kilkanaście metrów od mieszkania stały samochody – budy w których za kierownicami siedzieli kierowcy. Niemcy za jajka, mleko, słoninę, warzywa, owoce i inne produkty dawali benzynę, naftę. Moja Mama Kazimiera widząc przez okno pokoju śpiącego żołnierza – kierowcę, wysłała mnie z bańką blaszaną po benzynę. Żołnierz ten już mnie znał i trochę rozumiał po polsku, podobno był Ślązakiem, widząc bańkę

- Co ty chcesz? - zapytał. 
- Psiny. Odpowiadam, raz drugi i trzeci.
- Naj, naj, kom. - Wziął mnie za rękę i poprowadził do mieszkania.
- Czego ten Edzio chce?
- Benzyny. - Odpowiada mama. 
- Gut gut. - Roześmiał się, dając mi czekoladę .

Nadszedł rok 1942

z lotu ptaka

Zaczęto od likwidacji dwóch kirkutów w Bychawie. Jednego, który istniał przy drodze wtedy polnej do Gałęzowa. Obok starego kawalera Sprawki. Drugiego dużego kirkutu – cmentarza żydowskiego w centrum Bychawy na zboczu krawędzi góry prawie od Boźnicy do podwórka Domu Ludowego.
Pomysłodawcą i budowniczym Parku Miejskiego był Wójt Bychawy August Świergott Niemiec. Umiejscowił go naprzeciw posterunku Policji Granatowej w czasie wojny, obecnie Bank Spółdzielczy w Bychawie. Powstał też Niemiecki Urząd Pracy werbujący mieszkańców do pracy w Niemczech.

Tak jak wszędzie w Polsce Niemcy w tym celu utworzyli specjalne Komando Robocze żydowskie, które to zwoziło z kirkutów macewy. Żydzi młotami rozbijali macewy i tym gruzem na drobno rozbitym wysypywali dróżki i ścieżki Parku Miejskiego oraz nasadzali drzewka i krzewy ozdobne . Po skończonej robocie komando żydowskie z gwiazdami Dawida naszytych na rękawach formowano w zwartą grupę. Łopaty, kilofy i grabie na ramionach jak karabiny. Kolumną marszową ze śpiewem na ustach, cytuję:

Marszałek Śmigły Rydz
nie nauczył nas w Polsce nic
a Hitler złoty
nauczył nas roboty

Ja z innymi dziećmi zamykaliśmy dużą kolumnę marszową mając radosną uciechę – młodszych Żydów łapiąc za pejsy i fraki. Pamiętam, że zawsze komando defilowało od Parku w budowie przez Centrum Miasta Bychawy – tak nazywano gdzie idziesz – do miasta. Komando szło dalej do Rynku obok kościoła i z powrotem ulicą Turobińską aż do kuźni Wacława Łobodzińskiego.

Bychawa piękna

Bychawa przez długie lata była pozbawiona praw miejskich. Na dole za mleczarnią była droga piaszczysta do samej rzeki Kosarzewki. Były piękne górki po lodowcowe – lesowe górki. Zniwelowano je za powiatu. Już ich nie ma było wtedy pięknie jak w Bieszczadach. Obok górek za szkołą były łąki gdzie mieszczanie bychawscy paśli krowy i kozy.

Tuż przy samym ścieku nieczystości z Mleczarni była najwyższa góra Synaj nazywana. Był tu koniec pierwszego etapu komanda. Około pięćdziesięciu Żydów na tej górze rozbierało się do kąpieli a kilku opornych, którzy wstydzili się czy bali wody spychano siłą do specjalnej sadzawki – basenu co bawiło Niemców i nas – naiwnych dzieci. Ci oporni spadali na brzuchy, plecy pod dźwięk śmiechu. Ten basen to też pomysł wójta Niemca Świergotta. Był to w kształcie kwadratu wykopany dół, przez to samo komando obwałowany darniną i zasilany czystą wodą źródlaną z rzeki Kosarzewki. Po przymusowej kąpieli komando ze śpiewem szło na modły do Bożnicy a później do Getta w Bychawie. W getcie przetrzymywano 2600 – 2700 osób.

August Świergott mocno ćwiczył Żydów ale i mieszkający komendant Policji Granatowej. Zajmował on w najwyższej kondygnacji pokój pod samym dachem – obecnie biuro Mariusza Jgrasa.

Partyzanci

9 kwietnia 1943 r. w Bychawie partyzanci zaatakowali posterunek żandarmerii. Celem było zdobycie broni i amunicji.

Na przełomie maja i czerwca 1943 r. oddział AK „Nerwa” opanował magazyn zboża
kontyngentowego w Wysokiem i Bychawie. Zboże zostało zabrane na furmanki,
które dostarczyły liczne placówki AK. W biały dzień sznur wozów ciągnął się na przestrzeni
kilku kilometrów. Akcja została zakończona sprawnie i bez interwencji okupanta.

Podczas napadów partyzantów różnych opcji i ugrupowań politycznych na sklepy żywnościowe, Urząd Gminy, Mleczarnię , Szkołę Powszechną skąd zabierano zgromadzone zboże przez kwaterujących tam Niemców – rekonwalescentów. Obiekty te były kilkakrotnie ostrzeliwane przez partyzantów z broni maszynowej ogniem krzyżowym z wylotu mojego ciotecznego brata Mietka Urby, Andrzeja Korby z południa Bychawy, z północy od strony Wandzina z Wylotu Moronia i Fijołka oraz od wschodu od strony Polanówki.

Te akcje aprowizacyjne przeprowadzano po północy. Niemcy też ostrzeliwali na oślep w kierunku ognia ziejącego z luf RKe-mów z okien szkoły

Powszechnej ale ogień niemiecki tylko podziurawił w kilku miejscach dach blaszany. Rano w ulicy była pryzma łusek, sklepy pamiętam spożywczy Spółdzielni Jedność z zegarem na wierzy wysadzali partyzanci Zapory z AK. W czasie wojny i WIN – u po wojnie.

Rano biegliśmy zobaczyć na wpół wypalone drzwi, pogięte metalowe sztaby, wyrwane futryny i ślady pokaleczonego tynku z okna mieszkania Niemca Malika, który rzucał z górnego okna na zewnątrz granaty nie dopuszczając partyzantów do zdobycia warownego posterunku Policji Granatowej.

Ciąg Dalszy Nastąpi . E. S.

Dopisek red.. Poniżej obszerne opracowanie historyczne.

Komentarze

Komentarz

  1. CENTRALNE PUNKTY WYDARZEŃ HISTORYCZNYCH W BYCHAWIE KOŚCIÓŁ PARAFIJALNY , SZKOŁA POWSZECHNA ,TARGOWICA , CENTRUM MIASTA , PODZAMCZE Z JEZIORKIEM U PODNÓRZA ZAMKU, ZBOCZE ROŚLINNOŚCI ZIELARSKIEJ , ŁĄKI ZA SZKOŁĄ POWSZECHNĄ UKOCHANE – BIESZCZADY – POLODOWCOWE JARY, GÓRKI I WZNIESIENIA . MŁYNY WODNE PANI ŁOBODZIŃSKIEJ W BYCHAWIE , DUDKIEWICZA NA WOLI MAŁEJ , NA PODZAMCZU, PAROWY W BYCHAWIE PRZY ULICY PARTYZANCKIEJ ORAZ MLECZARNIA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *