Dzieciom, ofiarom wojny

Przed Pomnikiem Pękniętego Serca w Łodzi – w miejscu, gdzie w czasie wojennej okupacji znajdował się hitlerowski obóz dziecięcy – uczczono w poniedziałek pamięć najmłodszych ofiar II wojny światowej.

„Trudno to było to przeżyć, ale musieliśmy sobie jakoś radzić, mimo głodu, ciężkich warunków, niesamowitej dyscypliny i dwunastogodzinnego dnia pracy. To wryło się bardzo mocno w naszą pamięć i pozostanie w niej do końca życia…” – mówiła Krystyna Spigiel, która w obozie przy ul. Przemysłowej spędziła półtora roku.

Według szacunków historyków (…) śmierć w czasie II wojny światowej mogło ponieść nawet 2 mln polskich dzieci, a ponad 200 tys. zostało zabranych od rodzin, z czego zaginęło bez wieści ok. 170 tys.

Utworzony w połowie 1942 r. obóz przy ul. Przemysłowej w Łodzi znajdował się wewnątrz żydowskiego getta. Przeznaczony był dla dzieci i młodzieży polskiej od 6 do 16 roku życia, ale (…) w praktyce więźniami były także młodsze, nawet kilkumiesięczne dzieci.

Nieletni więźniowie trafiali do obozu m.in. za drobne kradzieże, handel, jazdę tramwajami bez biletu, żebranie. Umieszczano w nim także dzieci pochodzące z rodzin, które odmówiły podpisania volkslisty, czy też osób zesłanych do obozów lub więzień, a także młodzież podejrzaną o uczestnictwo w ruchu oporu.

Dzieci przetrzymywane były w prymitywnych warunkach i pracowały przy remontach i budowie baraków oraz wykonywały prace na potrzeby obozu i wojska wyrabiając m.in. kosze wiklinowe na amunicję i chlebaki.

Na młodych więźniach przeprowadzano badania rasowe, których efektem było przeznaczanie niektórych z nich do germanizacji i wywozu do Niemiec.

W jednym czasie przy Przemysłowej przebywało od 926 do 1086 dzieci. (…)

Z powodu wysokiej śmiertelności więzionych obóz nazywany był „Małym Oświęcimiem”. Funkcjonował do końca okupacji niemieckiej w Łodzi, czyli do 19 stycznia 1945 r. Wówczas w obozie przebywało ponad 800 małoletnich więźniów.

Zdjęcia.

 

Krzysztof

Zachowajmy wiarę oraz spokój, pogodę ducha i optymizm we wzajemnych relacjach!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *