1953 rok Bychawa – Zadębie
Akcja zbrojna UB Na członka podziemia poakowskiego Teterycza.

Byłem w 1953 r. uczniem zasadniczej szkoły zawodowej w Bychawie wracając do domu po lekcjach z kolegami na początku Polanówki usłyszeliśmy odgłos gęstej strzelaniny dochodzącej jakby od Zadębia. Natychmiast pobiegliśmy w tym kierunku by zobaczyć co się stało, że tak grają erkaemy. Będąc już w centrum Bychawy, nagle serie broni maszynowej ucichły i zobaczyliśmy pożar zaraz za rzeką Kosarzewką na górce obok domu Woźniaków na Zadębiu i słychać jeszcze było pojedyncze trzy strzały i koniec akcji Lubelskiego UB. Bo już żołnierze ubowcy zwijali posterunki – całe Zadębie było szczelnie okrążone przez funkcjonariuszy UB. Na szosie i placu obok kapliczki Matki Bożej stało kilka samochodów ciężarowych – lublinków. Dom się już powoli dopalał – wokół wielka ciżba ludzi gapiów i ciekawskich.

Jak zawsze po takiej zbrojnej akcji został szybko zorganizowany wiec. Na małej polanie leżał zabity człowiek. Członek podziemia jak się później dowiedzieliśmy. Nazywał się Teterycz, obok Teterycza leżał nieżywy pies wilczur i obok stała z funkcjonariuszami UB starsza kobieta właścicielka dopalającego się domku drewnianego. Wiec prowadził wyższy stopniem oficer tej niechlubnej formacji wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Lublinie.

Pamiętam niektóre słowa z tego przemówienia ludzie nie przechowujcie bandytów, nie narażajcie siebie i innych na śmierć i niebezpieczeństwo. Ta babcia, która przez kilka lat ukrywała bandytę mogła w każdej chwili zginąć z ręki tego zabitego bandziora – w porę nas UB powiadomiła, że u niej ukrywa się ten bandyta z tej oto broni wniósł do góry pistolet TT – Tetetka zastrzelił nam psa tego, który tropiąc po śladach węchu wbiegał po drabinie na strych domu. Bandzior zastrzelił nam najlepszego szkolonego psa. Nie można było dłużej czekać – dał do zrozumienia, że ubowcy po zabiciu psa zaczęli strzelać pociskami zapalającymi – bandyta nie chciał się poddać na nasze wezwania przez głośniki tuby na samochodzie próbował z palącego się domu uciekać – ale dosięgła go kula – seria erkaemu diechtiora nie jedna kula.

Po propagandowo – informacyjnym wiecu pozwolono nam w obecności oficera UB obejrzeć z wżerami po korozji pistolet TT. Zabitego Teterycza rękojeść była już dorabiana obustronne dębowe okładki własnoręcznie dorabiane zamek był w tylnym położeniu. Teterycz uciekając z płonącego domu jeszcze do ubeków okopanych na wzniesieniach strzelał aż skończyła się jemu amunicja. Przed odjazdem widziałem jak dwóch UB-ków wzięli zabitego za ręce i nogi rozmachali ciało zabitego i wrzucili na skrzynię samochodu GAZ – 51 Lublin. Na dodatek jak na ironię ubowiec wziął za nogi martwego psa wilczura i wrzucił go na nogi zabitego i na tym akcja zbrojna UB zakończyła się tuż przed zmierzchem nastającej nocy.

Edward Styżej ciąg dalszy nastąpi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *