Niezapomniany wielki bal oficersko – żołnierski Bychawa 1945 roku.
Późną jesienią w budynku posterunku gmachu MO w Bychawie urządzono ten piękny bal. Byłem tam z uwagi, że kilkanaście osób z naszej rodziny i wielu młodych pięknych panienek kwiatu powojennej Bychawy uczestniczyło w tym historycznym balu.
Nie do poznania była olbrzymia sala I piętra. Podłoga – wcześniej zasłana słomą i siennikami – wyszorowana przez wojsko błyszczała. Wykonano piękny wystrój sali balowej; zwisające kolorowe łańcuchy z karbowanej bibuły. Jak weszliśmy z siostrą Milką Styżejówną orkiestra grała już marsza – tak pięknego i długo, że łzy cisnęły się nam do oczu.
Oficer major po skończonym marszu powiedział mi, że to był marsz kresowy z Polesia. Orkiestra pamiętam grała piękne walce na falach Dunaju, na falach Amuru. Szczególnie utkwiła mi w pamięci śliczna panienka z Bychawy Teresa Jendruszakówna, która miała na sobie piękną suknię balową w polne kwiaty i upleciony śliczny wianek na głowie z zasuszonych fiołków, stokrotek i bławatów. Teresa była córką szermierza kultury bychawskiej pani Anastazji Jędruszczak – wieloletniej kierowniczki kina objazdowego i późniejszego kina Uciecha.
Orkiestra grała również wtedy modne polki, oberki fokstroty i wiry w, których prim wodził Marian Kostrzewa wtedy około 30 letni kawaler z Polanówki. Tańczył ze swoją sąsiadką Marysią Grudniówną. Oficerowie stukając w obcasy, kłaniali się prosząc do tańca piękne bychawianki. Balu tego nigdy nie zapomnę do końca swojego życia, bo tańczył tu z wojskiem najpiękniejszy kwiat Bychawy i okolic.
Uczestnikami tego balu były
-Teresa Jędruszczakówna, która około północy została przez uczestników wybrana królową balu, Kazia Mierzwiaka z siostrą Marysią – obie moje cioteczne siostry, z Zadębia. Marysia Garbalska – córka właściciela apteki w centrum Bychawy. Irka Siudówna i jej siostra Gienia Siudówna, moje cioteczne siostry, Marysia Grudniówna, Femka Jedlińska, Marysia Baranówna z Bychawy, Jasia Urbianka moja cioteczna siostra z Bychawy, Dzidka Żelezikówna, z Bychawy, moja cioteczna siostra Teresa Kawałówna z siostrą Jasią Kawałówną z Rogalca – Bychawy. Marysia Kryskówna z Zadębia – moja cioteczna siostra, Dzidka Kulińska z Bychawy, Olesia Głazikówna z Kolonii Olszowiec – Wypychowa, Krysia Wojnarowiczówna z Bychawy, Danka Żmindzianka z siostrą Mietką z Bychawy, Dzidka Ciesielska z Bychawy, Marta Wojtuszkiewiczówna z Bychawy, Teresa Kurlejówna z Woli Gałęzowskiej, Anna Gadzalanka z Woli Gałęzowskiej, Irka Kostrzewianka z Bychawy, Jadzia Koronianka z Holwegówki – Zaraszów i wiele wiele innych panienek z Bychawy i okolic.
Tego marsza kresowego, z którego można było odczuć tęsknotę żołnierzy z ojczystych kresów za rodzinnym domem – jeszcze kilka razy grała orkiestra dęta Godulów z Zaraszowa, na wiejskich zabawach oblegana w przerwie między tańcami przez zaraszowiaków.

Szczególnie utkwił mi w pamięci taniec oficera Wojska Polskiego Olka Grabalskiego z Rogalca – Bychawy. Tańczył z narzeczoną a później żoną rodowitą Rosjanką. W walcu na falach Amuru i Dunaju w obleganym kółku. Tańczyli solo przy bisach najpiękniejszych bychawianek, oficerów – gości wielkiego niezapomnianego balu powojennej Bychawy. W której po ponurych latach okupacji zaczęła odradzać się kultura, folklor, taniec, śpiew oraz powstający teatr amatorski.

Teatr w domu ludowym
Teatr w domu ludowym organizowała i była jego wieloletnim
duchem – niezapomniana pani Anastazja Jędruszczak . Dom Ludowy wybudowany z inicjatywy wielkiego człowieka patrioty ks. Antoniego Kwiatkowskiego, który jak marszałek Józef Piłsudski był odnowicielem ojczyzny, Państwa Polskiego.
Ks. kanonik Antonii Kwiatkowski był odnowicielem Bychawy. Wybudował budynek banku spółdzielczego w Bychawie w którym był ww niezapomniany bal, szkołę powszechną, spółdzielnię jedność z domem ludowym, szpital dla chorych i wspierał pożyteczne organizacje społeczne. Budynki te służyły przed wojną i po wojnie mieszkańcom Bychawy i okolic i swoim solidnym wykonaniem te duże budynki jeszcze będą służyć przez kolejne wieki.
Edward Styżej. Ciąg dalszy nastąpi.
0 komentarzy