
Na środku targowicy rosły potężne topole, obok drogi polno-piaszczystej była studnia.
Przed inwazją wojsk niemieckich na wschód ZSRR, do mojej sąsiadki, która była panienką lat około 25 i ładnej urody zaczęli zaglądać oficerowie niemieccy.
Utkwił mi w pamięci szczególnie jeden, który nazywał się Dylgier. Ponieważ był bardzo przystojny i posiadał aparat fotograficzny. Był on oficerem wermachtu.
Romans z sąsiadką trwał długo od ciężkiej zimy 1940 r. do czerwca 1941 r. Wszystko to być może nie miało by miejsca gdyby nie wojna jej okrucieństwa oraz cierpienia ludzkie i związane z wojną tragedie.
Pamiętam jak do mojej mamy zapukali późnym wieczorem partyzanci ale obcy.
– Pani Styżejowa chcemy od pani wypożyczyć nożyczki. Moja mama Kazimiera przeczuwając, że coś złego może się wydarzyć ociągała się z daniem tych nożyczek. Ale nie było łatwo zbyć partyzantów i mając 2 szt. jedne dobre ostre celowo chyba schowała, żeby dali spokój i sobie poszli przyniosła duże stępione nożyczki, którymi ja ciąłem puszki po konserwach, które przywoziłem taczką ze śmietnika szkoły. Starszy stopniem partyzant próbował nimi ciąć gazetę niemiecką – gadzinówkę. Zaklął kilka razy i z pretensją, że jak oni obetną włosy tej „pani”. Wsadził nożyczki do kieszeni i zaczęli wychodzić już z domu. Mama już domyśliła się o kogo tu chodzi prosiła żeby tego nie robili i oddali te nożyczki. Ten starszy stopniem – niech się pani nie boi zemsty my z nią inaczej pogadamy. Mama na to to już nie przynoście z powrotem tych nożyczek – obawiając się, że ktoś podpatrzy z podwórka przez 2 miedze i będzie strach i zemsta.
Partyzanci poszli i tej Pani, włosy obcięli prawie na goło zostawiając tylko kikuty i schody. Sąsiadka długo nosiła czapko-beret na głowie. Cała Bychawa huczała z plotek i tego faktu że jej jeszcze coś innego ogolili.
Efekt zemsty był natychmiastowy. Sąsiadki matka nożyczki rozpoznała i się zaczęło – Kaziu dałaś nożyczki partyzantom pamiętaj zobaczysz, że twój Brunek zginie w Oświęcimiu. – Bronisław mój Ojciec.
Oficer Dylgier nadal romansował z sąsiadką. Było też drugie najście partyzantów z zamiarem obcięcia włosów i wymierzenia kary postronkiem konnym.

Była północ. Szczekanie psów i próba sforsowania drzwi przez partyzantów. Tym razem już innych i też nie miejscowych. Całkowicie nie udana akcja. Jak zaczęto „pukać” w drzwi kobami i „prosić” o otworzenie – sąsiadka natychmiast przez okno wyskoczyła tylko w nocnej koszuli i boso po śniegu uciekła do Zenka Spozowskiego. Mieszkającego na tej samej ulicy tylko o około 10 nr. zabudowań dalej, naprzeciwko Szkoły Powszechnej.
Groźba Oświęcimia na całe szczęście się nie spełniła. A Bychawa lotem błyskawicy już wiedziała co zaszło tej nocy. Pani ta doświadczyła jeszcze jednej należnej przykrości od wójta Świergotta i wymierzenia kary.
Niemcy w budynku Gminy mieli Sąd Gminny przewodniczącym Sądu był wójt Świergott. a świadkami w sprawie już nie pamiętam jakiej byli Bronisław Styżej, Bolesław Sprawka, Kazimiera Styżej i Pani. S.F.
Świergott zadawał pytania o dane osobowe wiek, stan cywilny itd. Pyta Świergott. -Pani nazwisko i imię stan cywilny.
-Panna wiek 25. lat.
Nagle wstaje świadek sąsiad Bolesław Sprawka i pełnym głosem mówi. -Proszę Wysokiego Sądu Pani ta kłamie ona ma 27 lat.
Świergott zdjął okulary, podszedł do niej i jeszcze raz pyta – ile Pani ma lat? Pada odpowiedz. -25.
Świergott zawołał sekretarza Gminy. -Proszę przynieść dokumenty tej Pani czy kenkartę. Sprawdził i krzyczy. -Oszukała Pani Wysoki Sąd i znieważyła Urząd niemiecki. Wynoś się. I wyrzucił ją ze schodów budynku Gminy. Później mówili, że dostała jeszcze kopniaka.
Oficer Dylgier zginął w podboju ZSRR zaraz na początku wojny. Kąpiący się żołnierze niemieccy w rzece Zbrucz zostali wszyscy wystrzelani przez Rosjan z zaskoczenia.
Około roku 2000 byłem zaproszony do partyzanta w Zosinie koło Matczyna. W rozmowie wspomniałem o ww fakcie. Starszy człowiek Zdzisław przypomniał sobie -Przecież ja tam byłem… CDN
0 komentarzy