Kwitnący Kwiat Paproci
Dawno, dawno temu w Zaraszowie żyło sobie małżeństwo. Imysława była kobietą mądrą i uczciwą, tak samo jak jej mąż Bratomir. Mieli oni troje dzieci, Mirę, Nadzieję i Mysława. Żyli dość skromnie, jednak bardzo się kochali.
Raz w noc świętego Jana cała rodzina zebrała się wokoło ogniska, przy którym Bratomir opowiadał legendę o magicznym kwiecie paproci, co to pojawia się raz w roku na Majdanie. Opowieść ojca tak zawładnęła myślami Miry, że zapragnęła odnaleźć cudowną roślinę. Dziewka czem prędzej pobiegła do swego przyjaciela Lecha, aby ten wyruszył wraz z nią. Lechowi ten pomysł nie za bardzo się spodobał, mówił w kółko:
– To tylko głupia opowieść! Po lesie będziesz łazić i czarodziejskich mar szukać?!
Lecz Mira uparcie twierdziła, że wyruszy i znajdzie magiczny kwiat. A Lech chcąc, nie chcąc musiał wraz z nią podążyć.
-Głupia jesteś! Zimno i las ciemny, a ty idziesz nie wiadomo gdzie.- powtarzał chłopak, ale ona w ogóle go nie słuchała.
-Nie chcesz, to nie idź, ja sama pójdę.- odpowiadała za każdym razem.
Jednak on nie mógł jej zostawić. Coś mu mówiło, że ma jej pilnować, inaczej będzie ją miał na sumieniu. Kiedy skończył się wykłócać, wzięli pajdę chleba, bukłak wody i wyruszyli. Droga minęła im spokojnie, aż doszli do małej polany całej uścielonej zieloną trawą, dookoła, której rosło wiele drzew i gęste chaszcze.
Miejsce to było piękne, jednak najlepsze zauważyli dopiero po chwili. Na środku polany rósł niesamowity kwiat, a bijące od niego światło pomimo ciemnej nocy rozświetlało całą okolicę.
-Piękny…-wzdychała Mira.
-Magia.- szepnął Lech jakby w obawie, że kwiat pod wpływem głośniejszych dźwięków zniknie.
Przyjaciele podbiegli do czarodziejskiej rośliny, nie do końca wiedząc, jak się zachować, gdy nagle kwiat przemówił pięknym, melodyjnym głosem:
-Znaleźliście mnie młodzi wędrowcy, choć nikomu wcześniej się to nie udało. W zamian za wasz trud i wytrwałość spełnię każde wasze życzenie.
-Poprosimy o nowe szaty, takie jak u bogatych dziedziców.-wypaliła od razu Mira.
-I sakiewkę pełną złotych monet.-dodał uradowany Lech.
Po chwili stali już odziani w piękne stroje, a w rękach trzymali worki z monetami.
-Wracajmy już.-odrzekła Mira i sięgnęła po kwiat.
-Nie możecie zabrać mnie ze sobą, bo stracicie wszystko.-odparła od razu magiczna paproć.
-Nie pleć, Mira wracaj już, zaraz do ciebie dojdę.-rzekł poddenerwowany chłopak.
Dziewka tak też miała zrobić, jednak przystanęła między drzewami i patrzyła, co jej przyjaciel wymyślił. Przyglądała się, jak Lech sięga po kwiat, zrywa go, a w następnej chwili już go nie było. Zniknął, zapadł się pod ziemię i pozostała po nim tylko dziura w ziemi. Mira podbiegła szukać przyjaciela, zaczęła krzyczeć:
-Lechu! Leszku! Gdzie jesteś!
Jednak nikt nie odpowiadał. Dziewczyna padła na kolana i zaczęła głośno szlochać.
-Nie zostawiaj mnie!-krzyczała. -To moja wina, to ja go tu zaciągnęłam.-Mówiła sama do siebie.-To ja powinnam była zginąć, a nie on. Nagle zaczęło padać, deszcz mieszał się ze łzami Miry i wypełniał dziurę, w której zapadł się Lech.
-Zabierz mnie stąd, magiczny kwiecie, zabierz mnie do niego!-rozpaczała Mira.
Tak też się stało. Po chwili ziemia się znowu zapadła i zabrała Mirę razem ze sobą.
Przepaść, w której zginęli przyjaciele, wypełniła się wodą i utworzył się staw. Tak właśnie powstał Majdan. To miejsce do tej pory pamięta Lecha i Mirę, którzy zapragnęli przezwyciężyć magię kwiatu paproci.
Natalia Rachwał
Szkoła Podstawowa w Zaraszowie
Klasa VI
/span
2 komentarze
Andrzej · 17 maja 2013 o 10:14
Po ukazaniu się opowiadań wejść na stronę zaraszow.pl było 2 czy 3 razy więcej niż zwykle. Tylko przedziwne, że nikt nie napisał posta z gratulacjami, nikt nie podziękował. Może to taki regionalny zwyczaj?
Ja go nie znam i autorkom opowiadań serdecznie gratuluję! Gratuluję zaangażowania i pomysłów twórczych! I zachęcam do rozwijania talentów!
Zaraszychora · 17 maja 2013 o 22:16
Gabrieli i Natali gratuluje talentu! Chciałoby się więcej, ale skoro są takie osoby, to jestem spokojny o to, że Zaraszów, a więc i zaraszow.pl będzie się rozwijał! Pozdrawiam Was serdecznie!
ZARASZYCHORA(c)