„Kwitnący kwiat paproci”
Dawno, dawno temu w małej wsi Zaraszów mieszkała młoda dama o imieniu Nadzieja. Wysoka i szczupła o kruczoczarnych włosach łagodnie spływających falami na łopatki, ze względu na swoje liczne talenty i życzliwość ludziom stała się dumą rodziny, a jej starsza siostra Ludmiła wraz z mężem Gniewoszem była potępiana.
Pewnego dnia do Nadziei przyszedł oddany jej przyjaciel Niebor. Uświadomił jej, że tego dnia jest noc świętego Jana. Postanowili, że wyruszą na poszukiwanie legendarnego kwiatu paproci w Kobylim Dole. Podsłuchała tę rozmowę jej zła siostra Ludmiła i miała zamiar sama zerwać ten kwiat i być choć raz lepszą od pięknej i dobrej Nadziei.
Nadszedł wieczór. Dzieci biegały po gospodarstwach, zwołując wszystkich na nocne opowieści przy ognisku. Gdy dziewczyna wychodziła z chaty, spotkała swego ojca.
-Dokąd się wybierasz moja droga?-spytał
-Na przygodę życia tatku!- odpowiedziała szybko, żegnając się z nim.
Przy drodze do lasu czekał już na nią jej przyjaciel.
-Ruszajmy!-powiedział z uśmiechem nie wiedząc, że podsłuchuje ich trzecia osoba.
Szli ścieżką powoli, nasłuchując każdego dźwięku, co mocno utrudniło Ludmile podążanie w ukryciu.
-Słyszałeś?- spytała zaintrygowana Nadzieja.
-Nie, to pewnie sowy. -odparł Niebor.
Nagle usłyszeli coś, jakby śpiew Nimfy, przyciągało ich to z wielką mocą. Ludmiła także to słyszała, pomimo pewnej odległości od pary przyjaciół. Wszyscy przyśpieszyli tempa, aby zobaczyć, co to. Nagle ujrzeli taflę jeziora, a na drugim brzegu była zarośnięta stokrotkami ziemia ze śpiewającym kwiatem paproci.
-To jest śliczne!-szepnęła czarnowłosa niewiasta.
-Musimy się tam jakoś dostać.-zakrzyknął młodzieniec.
Ludmiła obserwowała ich i zauważyła trzy małe tratwy, które magicznym sposobem się pojawiły. Nie myśląc o niczym, wyprzedziła idących w stronę brzegu przyjaciół i szybko wskoczyła do jednej z nich. Nadzieja i Niebor stanęli jakby ich grom trzasnął, a zła siostra była w połowie drogi. Nie wiadomo skąd, lecz pojawił się silny wiatr utrudniający płynięcie. Ludmiła była wytrwała i płynęła dalej, a przyjaciele wciąż stali na brzegu.
-Nie może mnie zerwać ręka czysta z sercem skażonym. Giń, zdrajczyni własnej krwi.-rzekł Kwiat zsyłając wielką falę wody na Ludmiłę. Nadzieja ze łzami w oczach postanowiła płynąć sama, aby nie narażać bliskiej osoby. Woda była spokojna i bardzo przejrzysta, a ciało siostry zostało pochowane w miękkim piachu. Młoda panienka dopływając do brzegu, już wiedziała co sprawi, że będzie szczęśliwa.
-Witaj Nadziejo, czego sobie życzysz w zamian za niezerwanie mnie?-spytał cudowny kwiat, oświetlając jej twarz swym boskim blaskiem.
-Dużo mi trzeba, lecz żyć nie mogę, gdy ludzie głodują i siostry nie mam. Kwiecie, proszę bogactwa daj biednym, aby mieli co jeść i w co się odziać, a mi i rodzinie daj szczęście, którym jest moja siostra, choć zła, to ma w sobie trochę dobra.- rzekła Nadzieja.
Nagle kwiat zaiskrzył i ukazała jej się przyszłość w dwóch obrazach świata.
-Droga niewiasto, możesz posiąść tylko jedno. Wybierasz szczęśliwą i bogatą wioskę czy siostrę, która może cię nieraz zawieść?- zapytał kwiat paproci.
Dziwka rozmyślała chwilę nad tym i spojrzała na drugi brzeg, gdzie stał Niebor z zaufaniem w oczach.
-Kwiecie, wiem, że mogę wybrać źle, lecz wolę siostrę i powrócić jako samolubna niż jako nieszanująca własnej krwi.
-Niech tak się stanie. Masz dobro w sercu, więc dam ci podarunek. Przed Nadzieją stała właśnie siostra, która obserwowała to wydarzenie jako samotna dusza. Rzuciła się na siostrę i ze łzami w oczach powiedziała :
-Kochana siostrzyczko, przepraszam cię!
-Nie ma za co, a teraz wracajmy.
Obie dziewczyny zdrowe dotarły do Niebora i podczas powrotu do domu opowiedziały mu wszystko. Po wejściu do wsi zauważyli, że każdy dom dostał po skrzyni złota w prezencie za dobro i szacunek Nadziei.
Po tym zdarzeniu Ludmiła zrozumiała, że uratowało ją jej imię. Moc zaklęta w nim, sprawiła, że stała się miła ludziom. Chociaż przez wiele lat błądziła, czego sprawcą był Gniewosz, to jednak ocaliła w sobie dobro. Wraz z Nadzieją zaczęła pomagać słabszym i starszym ludziom w zwykłych, codziennych trudach.
Gabriela Omiotek
Szkoła Podstawowa w Zaraszowie
Klasa VI
P. S. Kolejność przypadkowa. Niebawem kolejna opowieść.
0 komentarzy