Wspomnienia. Oficer Ludowego Wojska Polskiego w obliczu śmierci.
Kpt. Stefan Pidek. Urodził się w Kol. Kiełczewice k/Bychawy w 1944 r. Zmobilizowany do Wojska Polskiego, jego jednostka wojskowa to miasto Siedlce na Podlasiu.
Znałem go z wesela jego brata Stasia Pidka. Oficer ten pięknie się prezentował, posiadał czapkę oficerską rogatywkę z pięknymi srebrnymi na wierzchu paskami i z przodu trzema gwiazdkami, które zaraz po wojnie stanowiły rangę kapitana. Śliczny gabardynowy mundur na, którym błyszczały ordery i odznaka pułkowa.
Nie pamiętam dokładnie jaką czapka miała otokę, niebieską czy czarną, na pewno nie białą i żółtą bo bym zapamiętał.
Będąc kilkanaście lat temu ze Stasiem Pidkiem na cmentarzu przed dniem wszystkich świętych w Kiełczewicach. Zapytałem Stasia o brata Stefana Pidka, który mnie poinformował, że Stefan zamieszkuję w Warszawie. Przypomniałem Stasiowi jego wesele ukrytą broń partyzantów podziemia pod kozetką – otomaną i zapytałem o jego losy życia.
Stanisław Pidek i ja następnie udaliśmy się na jego i rodziną posesję zamieszkania. Stał tam wtedy pusty parterowy dom murowany cioci Pidkowej. Z cegły, prawie na krawędzi lasu Kiełczewskiego. Mama Stasia i Stefana oraz ojciec już nie żyli. Stasio miał tam po sąsiedzku zaprzyjaźnioną rodzinę państwa Choińskich. Jego dom rodzinny znajdował się naprzeciw państwa domu Choińskich ale już nie było zabudowań tylko puste pole.
U państwa Choińskich pamiętam wtedy żył już ponad 100 letni dziadziuś, którego mi przedstawiono jako wiekowego człowieka i jeszcze chodzącego po mieszkaniu. Ów człowiek cieszył się jeszcze niezłym zdrowiem. Po gościnie u państwa Choińskich.
Moim samochodem wracaliśmy do Lublina gdzie mieszkał na ulicy Długiej w domku jednorodzinnym Stasio Pidek. Relacja złożona w powrotnej podróży z Kiełczewic do Lublina.
Wspomnienia Stanisława Pidka

Stasio naoczny świadek wspomina. – Jesienią 1946 r. kilkunastu osobowy oddział Zapory przybył do Kol. Kiełczewice na nocleg. Miejsce bezpieczne blisko las, Zapora wybrał dom nasz przypadkowo czy celowo tego nie wiem. Wchodząc Zapora zastał w naszym domu mojego brata kpt. Stefana Pidka oficera, który przyjechał do rodziny na urlop z Siedlec. W tym czasie w domu byłem ja członek PSL – mikołajczykowskiego, mój ojciec i matka. Stefan mój brat był w galowym mundurze. Zainteresowało to Zaporę, który zaczął najpierw wypytywać Stefana a później przesłuchiwać szczegółowo w obecności żołnierzy Zapory już jako Sąd Polowy nad bratem Stefanem. Szczegółowa rewizja i kara najwyższa śmierci przez rozstrzelanie. Ja mama a szczególnie nasz ojciec – nic nie pomogły prośby i błagania Zapory darowania życia bratu Stefanowi. Zapora miał zamiar rozstrzelania w nocy Stefana na skraju pobliskiego lasu. Do tego czasu postanowił go uwięzić w pobliskiej obórce – drewutni. Stefan był zamknięty na kłódkę a klucz od kłódki zabrał osobiście Zapora. Wyznaczył wartownika do bacznego pilnowania więźnia – oficera. Po czym Zapora z oddziałem udał się na nocleg do domostw Kol. Kiełczewice i rano miał Stefan być rozstrzelany.
Rozpacz w rodzinie ogromna – ojciec po północy postanowił ratować swojego syna oficera Ludowego Wojska Polskiego. Mając złoto – kosztowności udał się do wartownika celem wykupienia syna za wszelką cenę by ocalić mu życie. Wartownik początkowo bał się dać przekupić. Wahał się, ale powiedział ojcu, że obmyśli plan ucieczki na co ojciec mu podpowiedział, że już wie jak można się wydostać z tej obórki. Przed nastaniem świtu poprosił wartownika o kontakt z synem. Przez porozumienie się z nim i podpowiedz ucieczki. Wartownik wyraził zgodę znając już plan ucieczki od mojego ojca poszedł na drugą stronę obórki. A ojciec. – Synu najdroższy przystaw sobie coś pod nogi, oderwij żłób i wyrwij w stropie dziurę – otwór i przez dach – kryty szczesakami. Po wyrwaniu skacz na siennik i pierzynę z krawędzi na ziemię od tyłu drzwi obórki, ja załatwiłem już z wartownikiem dostał złote rublówki i nie będzie do ciebie strzelać. Stefan natychmiast przystąpił do roboty zeskoczył z wyrwy dachu i noga w las. Ojciec – dał mu moje cywilne ubranie mama trochę przygotowała jedzenia i pieniądze na pociąg z munduru zerwano pagony, pas i koalicyjkę. Bryczesy i buty rozebrano go jeszcze w mieszkaniu przed aresztowaniem.
Zapora rano poszedł z kluczem otwiera oborę i aż zasyczał ze złości na wartownika. Wartownik. – Panie komendancie chodziłem kilka razy dookoła obórki nic nie widziałem podejrzanego. Później pilnowałem drzwi i kłódki, żeby ktoś nie rozbił lub wyrwał. Komendant Zapora bardzo zdenerwowany wpadł do mieszkania naszego domu zaczął krzyczeć i mnie rewidować. Miałem w kieszeni marynarki legitymację członkowską PSL – mikołajczykowską. Po przeczytaniu z przekleństwem rzucił ją do piwnicy. Wartownik był też rewidowany ale nic u niego nie znaleziono – ojciec mówił, że widział jak oddalił się do lasu gdzie ukrył złote rublówki gdzieś pod drzewem. Tak przypuszczam ciągnął Stasio Pidek.
Stasio Pidek wspomina. – Dalej Edziu Stefana najpierw aresztowała informacja wojskowa – był bity i nieustannie nocami przesłuchiwany. A do domu rodzinnego w Kol. Kiełczewice przyjechał dopiero po około 2 latach.
Edward Styżej. Ciąg dalszy nastąpi.
Wielka obława kilku oddziałów NSZ, AK. Na Rudniku k/ Bychawy, Bożej Woli, Studziankach, mord rządcy Wita Wincentego Jankowskiego w dworze Józwów.
0 komentarzy