Bychawa będzie świętowała 480-lecie

Bychawa będzie świętowała 480-lecie nadania praw miejskich i 60-ta rocznica tych praw odzyskania. W 1537 roku z rąk króla Zygmunta Starego miejscowość otrzymała prawo magdeburskie. W 1863 władze carskie w odwecie za udział w powstaniu styczniowym odebrały Bychawie prawa miejskie. Dopiero w 1958 roku Bychawa otrzymała je ponownie. Obchody planowane na 24-25 maja br.

Z tej okazji na stronie bychawa.pl ukazał się ciekawy wpis.:

Bychawskie rocznice
Wczesne dzieje Bychawy i jej okolic oraz okoliczności powstania miasta były wielokrotnie opisywane w artykułach prasowych i pracach naukowych. Niniejszy artykuł ma charakter okolicznościowy, jest krótką rekapitulacją wiedzy historycznej na ten temat. Nic nowego więc nie wnosi.
Rok 2018 jest rokiem szczególnym dla naszego miasta. Jest rokiem rocznic. Najważniejsza to 100-lecie odzyskania niepodległości, w którym to dziele bychawianie swój udział mieli, o czym zaświadcza choćby pomnik pośrodku miasta. Inne, lokalne rocznice to 480-lecie nadania praw miejskich i 60-ta rocznica tych praw odzyskania. Po prawdzie to okrągła rocznica założenia miasta była w poprzednim roku, ale skumulowane obchody są bardziej doniosłe. Poza tym nie od razu Rzym, Kraków, więc pewnie i Bychawę zbudowano. Świętujmy więc!

Część I
Zanim powstało miasto
Zachodnia część Wyniosłości Giełczewskiej zamieszkana była od czasów pradawnych. Już w okresie neolitu uprawiano tutaj rolę, stosując orkę sprzężajną. Osadę słowiańską, datowaną na VIII-X w., zidentyfikowano w Zdrapach. Dodatnimi czynnikami osadniczymi były żyzne gleby, dębowo-grabowe lasy wykorzystywane jako źródło budulca i pastwiska dla zwierząt, niewielkie złoża rudy darniowej (przetrwały nazwy geograficzne „rudnik”, „ruda”) oraz gliny garncarskiej. Ujemnymi – zagrożenie najazdami ludów koczowniczych ze wschodu oraz położenie w strefie pogranicznej pomiędzy państwem Polan – przyszłym Królestwem Korony Polskiej – a księstwami ruskimi.
Bychawa jest osadą młodszą niż Zdrapy, niemniej jednak już w XIII w. była wsią znaczną, skoro lokowano tu parafię p.w. św. Piotra i Pawła. Najstarsze zachowane wzmianki w dokumentach kościelnych pochodzą z 1325 r. Z ich treści można wnioskować, że parafia istniała wcześniej. Dla podkreślenia rangi tego faktu powiedzmy, że parafii w archidiakonacie lubelskim, diecezji krakowskiej, było wówczas ledwo dwadzieścia parę. Parafiami starszymi od Bychawy na tym terenie były jedynie Targowisko k. Zakrzewa i Wilkołaz. Dodajmy też, że od średniowiecza aż po połowę XIX w. parafia stanowiła jednostkę terytorialną niższego szczebla.

W określonej sytuacji polityczno-militarnej stan osadnictwa w środkowej i wschodniej Lubelszczyźnie przedstawiał się kiepsko. Ludnych i dobrze zagospodarowanych wsi brakowało, wiele miejscowości zamieszkiwało tylko drobne rycerstwo pełniące funkcje strażnicze. Lubelszczyzna była miejscem odludnym i niebezpiecznym. Na obszarze archidiakonatu lubelskiego – mniej więcej powierzchnia województwa sprzed 2000 roku – mieszkało w połowie XIV w. niespełna 6,5 tys. osób, a gęstość zaludnienia wynosiła 2 os./km2. W archidiakonacie sandomierskim odpowiednio – ponad 23 tys. mieszkańców i 9 os./km2. Dane na podstawie ksiąg kościelnych i poboru dziesięciny.
Istotną cezurą była wyprawa Kazimierza Wielkiego na Ruś Włodzimiersko-Halicką w 1354 r. Jej celem było objęcie tronu książęcego, do którego nasz władca miał pewne prawa dynastyczne, a efektem ubocznym uspokojenie zatargów granicznych. Rządy Kazimierza charakteryzowały się wprowadzeniem norm prawnych i nowego systemu gospodarki rolnej. To skutkowało intensyfikacją osadnictwa, powiększeniem areału upraw i w rezultacie wzrostem zamożności ludzi i kraju. Przeprowadzono szczegółowe rozgraniczenie pomiędzy ziemianami Korony, a lennymi terytoriami Rusi Czerwonej. Granica przebiegała nieopodal – pomiędzy Tarnawą a Turobinem, Krzczonowem a Żółkiewką itd. Tu pojawia się pierwszy znany z nazwiska bychawianin: sędzia Adam z Bychawy h. Dołęga (iudex terrae lublininesis), który brał udział w pracach komisji granicznej. Ustanowione wówczas granice przetrwały aż do rozbiorów, dzieląc późniejsze województwo lubelskie od ziem: chełmskiej i bełskiej.
Innym beneficjum okresu kazimierzowskiego było ustanowienie nowego traktu handlowego: z Rusi przez Szczebrzeszyn do Bełżyc, gdzie łączył się z traktem lubelskim i dalej przez Wąwolnicę do Kazimierza Dolnego. Miał powstać przy nim szereg miast ułatwiających podróżowanie i handel (zob. mapa). Szczebrzeszyn i Wąwolnica zostały starostwami niegrodowymi. Port rzeczny w Kazimierzu Dolnym – kluczowym węzłem handlu zbożem.

Po kilkunastoletnim okresie zamętu związanym z sukcesją tronu, ponowny czas prosperity dla Lubelszczyzny, to panowanie Władysława Jagiełły. Z pogranicznej fortalicji Lublin staje się centralnym punktem rozległego dwu-państwa, położonym wpół drogi miedzy Wilnem a Krakowem. Bywał tu król i jego następcy, dostojnicy świeccy i duchowni, możnowładcy i rycerstwo Polski, Litwy, Rusi. Obradowano, załatwiano ważne sprawy, decydowano o przyszłości kraju. Kwitnął handel, drogi tętniły życiem, rozwijały się miasta, powstawały nowe. Czym handlowano? Oprócz zboża oczywiście solą z żup ruskich i małopolskich, produktami leśnymi (dziegciem, potażem, węglem drzewnym), bydłem. Objęcie protektoratem Mołdawii i Wołoszczyzny, dobre stosunki z nowopowstałym chanatem krymskim otworzyły Lubelszczyznę na handel wschodni. Tedy wędrowały towary luksusowe: przyprawy, tkaniny, świetna broń, kosztowności, rasowe konie etc. Oczywiście najwięcej korzystały większe miasta, ale inni też. Położone przy naszym szlaku miejscowości kolejno otrzymują prawa miejskie: Wysokie 1368 r., Bełżyce 1417 r., Turobin 1420 r., Szczebrzeszyn 1394 r., Wąwolnica – prawo niemieckie 1448 r. (wcześniej na prawie polskim), Kazimierz 1406 r. Lokalizacja jest nieprzypadkowa: dzieli je odległość dnia drogi ładownym wozem, dni targowe są ze sobą zharmonizowane, tak aby kupcy mogli kolejno wystawiać towar. Większa luka dzieli Wysokie od Bełżyc.

Właśnie. W początkach XV w. właścicielem dóbr bychawskich zostaje Andrzej z Grochocic h. Ossorya (Grochocice – wieś w okolicach Opatowa) piszący się odtąd „comes et heres de Bychawa” (hrabia i pan na Bychawie). Wymieniany w kronikach Długosza, wspominany na kartach „Krzyżaków” Sienkiewicza. Waleczny rycerz, zdolny dowódca, wsławiony brawurowymi akcjami, pełnił urzędy ziemskie i dworskie, posyłany w misjach dyplomatycznych, a może i szpiegowskich. Jakiś czas był nawet marszałkiem królewskiego dworu. Umarł w niezbyt podeszłym wieku gdzieś ok. 1430 r. Jego potomkowie – Szarcowie-Bychawscy h. Ossorya władali Bychawą niemal do końca XV stulecia. Nieobdarzeni talentami przodka, pędzili raczej żywot statecznych ziemian, zagospodarowując kolejne łany, osadzając kolejne wsie i przysiółki w swoich dobrach.

Nie sposób w krótkich słowach opisać skomplikowanych i burzliwych dziejów XV-wiecznej Europy, polityki Jagiellonów i jej wpływu na życie małych osiedli, gdzieś na Lubelszczyźnie. Ale takowe związki były. Można wzruszać ramionami, lecz to w bełżyckim zameczku, należącym wtedy do Tarnowskich, postanowiono ostatecznie uznać za zmarłego Władysława III, zaginionego w bitwie pod Warną, i powołać na tron jego brata Kazimierza. Zainteresowanych odsyłamy choćby do „Polski Jagiellonów” Pawła Jasienicy albo innych bardziej wnikliwych prac.
Najważniejsze dla naszych okolic znaczenie miała chyba wojna 13-letnia, zakończona zdobyciem dolnego biegu Wisły i odzyskaniem Gdańska. Wtedy nasz eksport zboża i drewna zyskał bezpośredni dostęp do miast hanzeatyckich, czyli rynków Europy. Cenę wysiłku militarnego i wielkich planów dynastycznych ponosiło jednak drobne i średnie rycerstwo takie jak np. Bychawscy. Udział w wyprawach pospolitego ruszenia był kosztowny, często powodował zadłużenie uczestnika. „Wyruszyłem na wojnę w dziesięć koni, a wróciłem z trzema i to chorymi” – skarży się ówczesny rycerz. (K. Górski „Historia jazdy polskiej”). Łupy wojenne i nadania trafiały przeważnie do możnych. Dochody z handlu zyskiwali mieszczanie. To właśnie jedno ze źródeł wzajemnej niechęci tych grup społecznych, mającej zaważyć na przyszłości państwa.

Wojny i rodzinne działy spadków skutecznie podważyły ekonomiczny byt bychawskiego dominium i pod koniec XV w. Bychawscy swoje zadłużone dobra sprzedali. Nie oznacza to, że byli złymi gospodarzami. Za ich rządów istniał w Bychawie zamek lub dwór obronny, dwa folwarki, założono kilka wsi, wzięto pod uprawę większość ziemi, budowano młyny wodne i wiatraki, zakładano stawy. Pobudowano nowy kościół, okazały ponoć, choć drewniany – przetrwał do pocz. XVII w. Funkcjonowała przy nim szkółka parafialna i przytułek dla ubogich (T. Bereza).
Bychawscy zabiegali o lokację miasta, co podniosłoby ich prestiż i dochody. Miasta lokowali zwykle władcy, dostojnicy kościelni, możne rody. Założenie miasta najwyraźniej wymagało środków, których Bychawscy nie mieli lub wsparcia czynników rządowych, których nie udało się pozyskać. Rolę ośrodka handlowego, zarówno lokalnej wymiany dóbr, jak i obsługi szlaku handlowego pełniła osada zwana Towaczów (Thobaczow) położona, zdaje się, w obecnym centrum miasta. Osiedli tu kupcy i rzemieślnicy, pobudowano karczmy i zajazdy, kramy, jatki rzeźnicze, kuźnie, stelmarnie etc. Handlowano słomą i sianem – ówczesnym paliwem dla pojazdów. Można było tu zostać na popas, zjeść, wypić, a i zabawić się (po szynkach grała muzyka, od czego płacono podatki). Można było nakarmić i podkuć konie, naprawić wozy, zaopatrzyć się na dalszą podróż. Pomyślne funkcjonowanie osady dawało nadzieję na przyszłą lokację miasta.

Marek Kuna

Więcej.

Jerzy Jelcow

Niespodziewanie znalazłem się na tym świecie i postanowiłem, że jakiś czas tu pozostanę. Aby ta moja obecność nie była daremna, to promuję otaczający mnie świat. Może dzięki temu ktoś co ma gorzej, będzie wiedział gdzie jest lepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.