Z podziękowaniem dla Sióstr Służek NMP Niepokalanej za służbę, modlitwę i świadectwo!

Z archiwum Zgromadzenia Sióstr Służek NMP Niepokalanej w Mariówce:

Śp. Siostra Stanisława Cwyl (+ 22.12. 2001 r.), Imię zakonne : Antonina od Matki Bożej

Siostra Stanisława przyszła na świat 29. III. 1919 r. w Studziankach (powiat kozienicki). Jej rodzice: Władysław i Aniela, z domu Krześniak. Sakrament chrztu otrzymała w 1919 r. w kościele parafialnym w Głowaczowie, a sakrament bierzmowania w 1929 r. w Magnuszewie. Ojciec był z zawodu kowalem, a matka zajmowała się domem.

W 1935 r. Stanisława ukończyła szkołę podstawową w Magnuszewie i 2 lipca 1935 r. zgłosiła się do Zgromadzenia Sióstr Służek w Sandomierzu. 20 sierpnia 1936 r. rozpoczęła nowicjat, a w dniu 1 września 1938 r. złożyła pierwsze śluby. Profesję wieczystą złożyła dopiero po wojnie 25.VIII. 1946 r. w Mariówce. W Zgromadzeniu zdobyła następujące wykształcenie: ukończyła 2-letnią Szkołę Gospodarczą, roczny kurs buchalteryjny, korespondencyjne liceum ogólnokształcące, technikum ekonomiczne, a także kurs księgowości i kurs katechetyczny.

W związku z posiadanym przygotowaniem s. Stanisława podejmowała różne prace. W latach 1938-1940 pracowała jako zecerka w Drukami Diecezjalnej w Sandomierzu. Od roku 1940, przez 15 lat, pracowała w Bychawie w sklepie spożywczo-galanteryjnym w charakterze ekspedientki. Po ukończeniu kursu księgowości, w latach 1955-1961 pracowała jako księgowa w liceum ogólnokształcącym w Bychawie.

Kolejnym miejscem pracy był Radom — stołówka „Caritas”, gdzie była intendentką (1961-1964).

Siostra Stanisława bardzo zżyła się ze środowiskiem parafii Bychawa i dlatego w roku 1965 chętnie wróciła do tej miejscowości. Tym razem podjęła pracę katechetyczną i przez dwie kadencje pełniła posługę przełożonej domu.

Kolejne 4 lata (1985-1989) to praca w kuchni u oo. Kapucynów w Lublinie i znów powrót do Bychawy, gdzie pracowała nadal jako katechetka i ekonomka, aż do zlikwidowania tej placówki (1996 r.). Jako emerytka została przeniesiona do domu w Radomiu przy ul. Mickiewicz 4 i tu dopełniła się jej ofiara życia.

S. Stanisława była bardzo pozytywnie nastawiona do życia. Żywe usposobienie nie pozwalało jej na bezczynność. „Zawsze była uśmiechnięta, zatroskana o innych. Wielkim szacunkiem otaczała kapłanów. Ludzie wyrażali się o niej pozytywnie i darzyli zaufaniem. Bardzo lubiły ją dzieci”, (relacja s. Teresy Romańskiej)

23 kwietnia 1998 r. została nagrodzona archidiecezjalnym odznaczeniem „LUMEN MUNDI”, nadanym przez arcybiskupa Józefa Życińskiego, za świadectwo autentycznej wiary w kształtowaniu nowej kultury bliskiej ideałom Ewangelii na terenie archidiecezji lubelskiej.

Dziękujemy Bogu i cieszymy się życiem s. Stanisławy, jej pracą, modlitwą i wszelkim dobrem. Pięknie wykorzystała swój czas, a szczególnie długi okres cierpienia. Ostatnie 9 miesięcy życia leżała sparaliżowana i zdana całkowicie na pomoc i opiekę sióstr. Miała w tym czasie trzy operacje na tętnicach z powodu tworzących się zatorów. Siostry ze wspólnoty budowały się jej cierpliwością i głębokim przeżywaniem tych trudnych dni. „A kiedy bezradnie patrzyłyśmy na Jej cierpienie, Ona nas pouczała, że cierpienie należy przyjmować z dziękczynieniem, że Bóg ma wobec mnie swoje zamiary, że ja mam być tak jak On ukrzyżowana, z tą jednak różnicą, że Bóg cierpiał niewinnie. Nie wiem jak Ona to wszystko wytrzymywała, nie uskarżając się ani razu, ani na rodzaj krzyża, ani też na długość czasu tej choroby. Z utęsknieniem czekała na księdza, by przyjąć Jezusa, który był dla niej największą Miłością. Ty i ja Panie, my sami, nikt między nami &takie słowa często wymawiała na dziękczynienie” (z relacji s., Marii Mielnik – pielęgniarki).

Pogrzeb s. Stanisławy odbył się 27 stycznia 2002 r. w oktawie Bożego Narodzenia. Mszę św. pod przewodnictwem ks. bpa Stefana Siczka koncelebrowało dziewięciu kapłanów, a wśród nich: ks. bp Mieczysław Cisło z Lublina, ks. Jan Kiełbasa – ówczesny proboszcz z Bychawy, ks. rektor WSD w Radomiu Wacław Depo oraz ks. infułat Marian Cukrowski. Ks. bp Stefan Siczek w swojej homilii podkreślił atmosferę pokoju, jaką jeszcze czuje się wskutek przeżytych świąt Bożego Narodzenia i której nie zakłóciła nawet śmierć s. Stanisławy. „My jeszcze wpatrujemy się w żłóbek i tu dostrzegamy znak Bożej Miłości, która daje nam Syna i z nadzieją czekamy na spełnienie obietnicy przyjścia Pana. Dla s. Stanisławy adwent się zakończył – przez śmierć wpadła już w ramiona Miłości. Życie nie zamyka się czasem. Lata wprowadzają w nową rzeczywistość. Miłość tu zapoczątkowana w dobrych czynach, rzuca nas w ramiona Ojca” (z homilii).

Po skończonej liturgii mszalnej słowa pożegnania i podziękowania wypowiedzieli: ks. bp Mieczysław Cisło, ks. Jan Kiełbasa, a także ks. infułat Marian Cukrowski. Słowa ks. bpa Mieczysława Cisło wyrażały wdzięczność archidiecezji lubelskiej za pracę i posługę, za to, że umiała zauważyć każdego i każdemu coś dać ze swojego serca oraz, że potrafiła doskonale łączyć posługę Marii i Marty. Ks. Jan Kiełbasa, dziękując s. Stanisławie za szczególne zaangażowanie w życie parafii Bychawa i Kosarzew, podkreślił jej radość, pracowitość, piękną budującą postawę. Ks. infułat Marian Cukrowski, który był świadkiem najtrudniejszych dni, dziękował za tak godnie i z wiarą przeżywane cierpienie oraz za wszystkie łaski, które wyprosiła dla parafii.

S. Stanisławę pożegnały siostry z Domu Generalnego — Matka Maria Floryn, Matka Stefania Kowalczyk, radna generalna s. Genowefa Podpora oraz z Zarządu Prowincjalnego Przełożona Prowincjalna s. Marianna Łomża i radna s. Małgorzata Seliga oraz siostry z innych wspólnot domowych. Na pogrzebie była również obecna rodzina zmarłej.

Niech Jezus Chrystus, który był dla s. Stanisławy Drogą, Prawdą i Życiem, wprowadzi ją do swojego Królestwa.

S. Barbara Makowska

red: Bardziej prawdopodobna datą pogrzebu wydaje się 27 XII 2001, ale zachowaliśmy datę z otrzymanego życiorysu.

Kategorie: Newsy

Krzysztof

Zachowajmy wiarę oraz spokój, pogodę ducha i optymizm we wzajemnych relacjach!

3 komentarze

Paweł · 4 kwietnia 2021 o 09:57

Dziękuję
Za opiekę nad moją Rodziną
Mam piękną pamiątkę
Obraz plaskorzeźba
Matki Boskiej Płaczącej na czarnym dębie prezent
Od Siostry Stanisławy
dla mojej Mamy …..

Krzysztof · 5 kwietnia 2021 o 09:22

z Fb:
Bogumila Bogusia
Pamiętam siostrę Stanisławe; no cóż była uważam bardzo dobrą osobą pomocną zawsze można bylo się do niej zwrócić o pomoc.
Katarzyna Bielak
Doskonale pamiętam siostrę Stanisławę, choć minęło wiele lat.. Bardzo miła i ciepła osoba.

Robert Rak
Pamiętam bardzo dobrze s. Stanisławę ,uczyła mnie religii.

Krzysztof · 5 kwietnia 2021 o 09:27

Z FB, 4 IV 2021r.:
Bogumiła Dyś
Dziś Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego 2021. Czytam wspomnienie o Siostrze Stanisławie Cwyl- przypadek- nie przypadek, znak.Siostra Stanisława była moją przewodniczką do Wiary, do Jezusa, do Maryi. To Ona pokazywała mi i wpływała na kształtowanie mojej prawidłowej postawy wobec Boga. Byłam wtedy dzieckiem, miałam około pięciu lat, kiedy jako przedszkolakowi tłumaczyła, przekazywała i wyjaśniała prawdy wiary. Tłumaczyła i opowiadała o życiu Maryi i Jezusa, przedstawiając nam fakty i dając obrazki do kolorowania. . Poprzez przygotowania i udział w wielu uroczystościach parafialnych jak: wizyta Mikołaja, Jasełka, wizyty biskupów czy imieniny ks. kan. Dominika Maja, wprowadzała mnie w życie wspólnoty parafialnej.To „Panna Stanisława”, bo tak też była nazywana, kształtowała we mnie miłość do Maryi. Kiedy bywałam w Herbaciarni, tak nazywał się dom zakonny, w którym mieszkała, pomagałam w przygotowaniu obrazków do kolorowania ( wczesne lata szkoły podstawowej) opowiadała o Maryi i Jezusie wywołując w moim dziecięcym sercu zaciekawienie i tęsknotę a kiedy szłyśmy do kaplicy ( tam była taka duża figura Matki Bożej Niepokalanej), pokazywała swoją postawą wielkI szacunek i miłość do Maryi- bardzo mi imponowała, sprawiała wrażenie, że jest blisko Boga. Chciałam też tak umieć się modlić i być tak blisko Boga. To PANI KATECHETKA przekazywała mi, Uczyła i kształtowała prawidłową postawę wobec Jezusa w Eucharystii, zgłosiła do księdza proboszcza, ks. kanonika Maja propozycję bym w wieku 7 lat mogła przyjąć Pana Jezusa i tak w 1967 roku przystąpiłam do I Komunii Świętej.Wspominam też czas, kiedy przez wiele lat czekałam na maj, bo wtedy kwitną konwalie. Ktoś powie i z tego? Wtedy PANI KATECHETKA w każdą sobotę o świcie około godziny 6 budziła grupkę dzieci ( po uzyskaniu zgody rodziców) i szłyśmy do lasu Budnego gdzie zbierałyśmy konwalie- ważne by nazbierać jak najwięcej- potem Ona siostra Stanisława robiła z nich bukiety na ołtarze w kościele. Uczyła nas odpowiedzialności za Kościół, pomocy drugiemu człowiekowi i dawała poczucie, że jesteśmy potrzebni- dziś- konwalie budzą we mnie wspomnienia tamtych faktów. Siostra Stanisława, dziś ją tak nazywam, wcześniej mówiłam pani Katechetka lub tak jak moja mama panna Sranisława, odegrała wielką rolę w moim chrześcijańskim życiu. Kiedy miałam może 9- 10 lat podczas jednego z wielu pobytów w Herbaciarni usłyszałam z ust Pani Katechetki pytenie- stwierdzenie, ty chyba pójdziesz do zakonu, wtedy pamiętam odpowiedziałam z poruszeniem, tak. Tego zapewnienia nie zrealizowałam. Wyszłam za mąż, założyłam rodzinę. Innym razem podczas przygotowywania obrazków do kolorowania, Pani Katechetka opowiadała o różnych świętych naszych patronach i wtedy powiedziała do mnie te słowa” ty musisz być święta, bo nie ma takiego świętego”. Były to mocne słowa, które przez wiele lat pracowały we mnie dawały mi siłę i motywację. Potem w moim życiu dokonywałam wielu wyborów, niejednokrotnie grzesznych. Wtedy zapomniałam o słowach, zachęcie, poleceniu dziś powiem misji przekazanej przez Siostrę Stanisławę. Te wybory tolerował Pan Bóg, szanując moją wolną wolę i CZEKAŁ. Czekał . Kilka lat temu przypomniał mi Pan, przez przywołanie wspomnienia, przypadek- nieprzypadek- znak, wspomnienia PANI KATECHETKI, wtedy zaczęłam zastanawiać się czy jeszcze żyje, czy może jest już po drugiej stronie. Zastanawiałam się jak, gdzie znaleźć informacje. Modliłam się dziękując Bogu za Jej życie, za Jej obecność w moim życiu, za to co do niego wniosła, za Boga, którego mi pokazała i dała. Wracały różne wspomnienia z tamtych lat i pewnego razu te słowa ” ty musisz być święta” . Te słowa zaczęły mocno we mnie pracować, mobilizować. Dziś inaczej niż wtedy jako dziecko rozumiem świętość, nie muszę być idealna, ale te słowa motywują mnie do zmiany do ciągłego nawracania się, do bycia blisko Boga. Do życia Sakramentami. I znowu, przypadek- nie przypadek- ZNAK. DZIŚ NIEDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA NASZEGO PANA, JEZUSA CHRYSTUSA, widzę zdjęcie uśmiechniętej, taką Ją pamiętam, Siostry Stanisławy, od kilku lat tylko tak ją nazywam. Czytam wspomnienie, już wiem że jest po tej drugiej stronie i świadectwo z Jej ostatnich lat życia. ZNAK- wiem że czuwa nade mną, w tym świadectwie jest wszystko czego mnie uczyła, co mi tłumaczyła o czym swoją postawą, którą widziałam świadczyła. I na koniec jako drogowskaz te słowa wypowiadane przez Siostrę Stanisławę na dziękczynienie:”Ty i ja Panie, my sami, nikt między nami”. Te słowa chcę uczynić mottem mojego życia. DZIĘKUJĘ CI SIOSTRO STANISŁAWO. CZUWAJ NADE MNĄ..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *