Jaki powinien być radny? Odpowiedzi uzyskamy wiele. Oto jedna z nich.

RADNY MUSI BYĆ KOMPETENTNY

Dwa lata temu współczesny polski samorząd terytorialny obchodził swe 25. urodziny. W ostatnim czasie powstało na jego temat wiele wartościowych opracowań publicystycznych i naukowych. Jednym z najistotniejszych jest  „Raport o stanie samorządności terytorialnej w Polsce” z lat 2013–2014. Diagnoza polskiego samorządu, autorstwa zespołu prof. Jerzego Hausnera, to najpoważniejsza, choć dyskusyjna, prezentacja „narastających dysfunkcji, zasadniczych dylematów i koniecznych działań” w środowisku samorządowym.

Raport trafnie zauważa, że od 2002 r., w gminnej demokracji samorządowej występuje dysfunkcja autokratyczna, charakteryzująca się stale postępującą nierównowagą ustrojową pomiędzy bezpośrednio wybieranymi przez mieszkańców organami gminy na korzyść prymatu organu wykonawczego nad organem stanowiącym. Następuje systematyczne osłabianie pozycji rad gmin, rola radnych staje się drugoplanowa, a w niektórych sprawach nawet trzecioplanowa, narasta dominacja urzędników nad radnymi.

Podobne zjawisko zachodzi zresztą na szczeblach powiatu i województwa. Obserwujemy czytelne, postępujące zwiększanie prymatu zarządu powiatu jako organu wykonawczego, a szczególnie starosty jako przewodniczącego zarządu, nad wybieraną przez mieszkańców radą powiatu jako organem stanowiącym oraz zarządu województwa jako organu wykonawczego, a szczególnie marszałka jako przewodniczącego zarządu, nad wybieranym przez mieszkańców sejmikiem województwa jako organem stanowiącym.

Dlatego autorzy Raportu postulują włączanie radnych w proces zarządzania jednostkami samorządu terytorialnego i umożliwienie im wypełniania ich roli ustrojowej jako przedstawicieli społeczności lokalnej lub regionalnej.

Tymczasem radni często sami skazują się na gorszą pozycję w systemie organów władzy samorządowej. Uważają, że wystarczy być „załatwiaczem spraw”, w dodatku tylko dla wyborców ze swojego okręgu wyborczego, odpowiednio podnosić rękę w głosowaniach zgodnie z wolą wójta (burmistrza/prezydenta/starosty/marszałka), co zapewni potem skuteczność w załatwianiu tych spraw, pozostać tzw. radnym „dietetycznym”, któremu mandat społeczny zapewnia dodatkowy zastrzyk finansowy.

Radni mogą jednak odgrywać w swym samorządzie istotną i satysfakcjonującą ich rolę, mogą być partnerami w procesie zarządzania gminą/powiatem/województwem, jeżeli tylko sami będą tego chcieli. I jeżeli będą posiadali odpowiednie kompetencje ku temu.

… obowiązek dobrego przewodniczącego rady, który w ramach swych szczupłych uprawnień ustawowych ma jednak dość spore możliwości organizowania pracy rady, jeżeli tylko zechce je wykorzystać. Tutaj może on napotkać opór słabego wójta, który może się bać konkurencji mądrych i dobrych radnych.

Takie szkolenie musi zawierać dwa obowiązkowe elementy: integracyjny i merytoryczny. Integracyjny – w pozytywnym tego słowa rozumieniu – musi sprowadzać się przede wszystkim do wzajemnego poznania się radnych, którzy jako członkowie organu kolegialnego powinni przez czas kadencji współpracować na rzecz swojej wspólnoty samorządowej i nie dzielić się już na początku – co zostanie na następne lata – na tych z lewa i tych z prawa, ale na mądrych i głupich, dobrych i złych, pracowitych i leniwych.

… Jedna z moich koleżanek radnych powiedziała kiedyś, że aby mieć wyższe wykształcenie, trzeba mieć najpierw podstawowe. Żeby kompetentnie wywiązywać się z roli radnego, nie trzeba być prawnikiem i czytać kilkanaście tysięcy stron aktów prawnych rocznie, nie trzeba znać wszystkich przepisów prawa samorządowego, nie trzeba iść na studia podyplomowe z samorządu terytorialnego, ale trzeba znać elementarz w postaci sprawnego orientowania się w podstawowych przepisach ustawy samorządowej ustrojowej (gminnej/powiatowej/wojewódzkiej) czy statutu gminy/powiatu/województwa, to minimum minimorum. Niestety, z tym wśród radnych nie jest – delikatnie mówiąc – najlepiej.

… Wymagać od nas trzeba profesjonalizmu, wiedzy fachowej, przede wszystkim samorządowej oraz zawodowej, trzeba się uczyć, szkolić i wymagać od siebie. Taka jest odpowiedzialność radnego za jakość sprawowanego przez niego mandatu.

Prof. Marian Zembala, wybitny kardiochirurg, w jednym z ostatnich licznych wywiadów powiedział: Najpierw bądź kompetentny w tym, co robisz. Radnych to również dotyczy. Ale żeby się tak nie samobiczować, to powiem, że wójtów/ burmistrzów/prezydentów/starostów/marszałków – też.

AUTOR: SŁAWOMIR BRODZIŃSKI radny Rady Miejskiej Będzina od 1994 roku, przewodniczący rady w latach 1998–2006 i 2010–2014, dyrektor Kancelarii Sejmiku Województwa Śląskiego od 2003 roku, wcześniej m.in. sekretarz powiatu będzińskiego i naczelnik wydziału w Starostwie Powiatowym w Będzinie.

Pozwoliłam sobie przytoczyć Wam powyższy skrócony artykuł, bo w wielu punktach zgadzam się z autorem.

W mojej ocenie jako radnej znającej stan rzeczy Rady Miejskiej Gminy Bychawa z całym przekonaniem mogę stwierdzić. Większości z obecnych radnych brakuje więcej niż tylko kompetencji.

I jak pisał Klasyk: „A, ja myśle, ze panowie, duza by juz mogli mieć, ino oni nie chcom chcieć!”
(Czepiec do Dziennikarza w Weselu Wyspiańskiego)
Pojawia się pytanie: czy wyborcy zechcą chcieć?

Źródło artykułu


0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *