Zaraszów w zaprzyjaźnionych Wilkowyjach

Zaraszów w zaprzyjaźnionych WilkowyjachSzukając inspiracji dla odnalezienia się w naszej pogmatwanej rzeczywistości, Zaraszów udał się z przyjacielską wizytą do zaprzyjaźnionych Wilkowyj. Życzliwość przyjęcia przeszła nasze najśmielsze oczekiwania. Chociaż Ks Biskup i Ks. Proboszcz byli w Kurii to kościół był otwarty. Podobnie sklep Pani Krysi Więcławskiej z Mamrotami i Urząd Gminy. Pan Wójt opowiadał długo o swojej pracy, ale zapytany jak to robi, że jest ciągle „przy władzy” odpowiadał jeszcze dłużej i… nic nie powiedział. Ma Pan Wójt tę łatwość i lekkość słowa… Pan Czerepach był równie „wylewny”; chociaż po cichu, to tłumaczył np. „jak kupić i nie zapłacić”, „jak pożyczyć i nie oddać”, „jak obiecać i nie dotrzymać słowa.” Pan Czerepach to bardzo doświadczony urzędnik jest. Jego rady na nic się nam nie przydadzą, ale jesteśmy pod wrażeniem. „Opozycja z ławeczki” radziła nam uzbroić się w cierpliwość i czekać, czekać, jeszcze raz czekać, bo jak mówili „kto czeka, ten doczekuje i mu coś skapuje”. Próbowaliśmy… wierzcie, nie jest to łatwe tak czekać. Babka życzliwie nauczyła nas kilku sztuczek pokazywanych już na ekranie. Wypróbujemy w najbliższym czasie. Podobnie jak koniak zaraszowski który wypróbujemy przy okazji wizyty Chóru …… w Alei Kasztanowej.

Na koniec pożaliliśmy się jeszcze Senatorowi Koziełowi. Obiecał przyjrzeć się bliżej sytuacji Zaraszowa i porozmawiać z kim trzeba. Pocieszeni wróciliśmy na chwilkę na ławeczkę a potem do Zaraszowa.

P. S.

Pierogi u Sulejakowej są już po 10 zł za porcję (a były po 5 za kg),  zbieżność osób jest przypadkowa, a Mamroty są dalej po 5zł.

Zaraszów w zaprzyjaźnionych Wilkowyjach
5 (100%) 12 votes

2 Comments

Dodaj komentarz